ul. Budy 11
Przechodząc pomiędzy blokami dzisiejszego osiedla Górce, natykamy się na rzecz niezwykłą. Otóż w samym środku osiedla, jak rodzynek w cieście, znajdujemy pozostałość po jednym z przedwojennych folwarków Górcy, należących do rodziny Strzeleckich. Posiadali tu oni gospodarstwo ogrodnicze, nie tak popularne jak Ulrychowie, mający swe ogrody trochę bliżej centrum, ale również dość znane.
Wojna obeszła się z willą łaskawie, gorzej z okresem powojennym. Przez długi czas mieściła się tu zerówka i stołówka Szkoły Podstawowej nr 82 z Górczewskiej 208. Jednak od kilku lat dom stoi opuszczony i marnieje.
Oby nie podzielił losu innych zabytkowych budynków pomiędzy blokami, bo zajmują miejsce pod nowe apartamentowce...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GÓRCE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą GÓRCE. Pokaż wszystkie posty
sobota, 18 czerwca 2011
sobota, 20 listopada 2010
XXVII AKCJA GTWB - WIEŚ W MIEŚCIE - ULICA WIEŚNIACZA

sobota, 16 maja 2009
ŚMIERĆ ULICY BRZEŻEK








niedziela, 18 stycznia 2009
WARSZAWJADALNIA - STELLA
ul. Bolkowska 2c
Całkiem nowa restauracja, mieszcząca się w pasażu w nowej części Górców. Dostrzegłem ją jakiś czas temu przy okazji czegoś innego i ostatnio zdecydowaliśmy się z żoną na sprawdzenie lokalu. Po wejściu rzuca się w oczy piec do pizzy: zapewne knajpa więc włoska i nastawiona na pizzożerców... No ale brniemy dalej. Wystrój taki bardziej w typie prowincjonalnej knajpki, ale co tam. Zimno jak cholera. I pusto. Nie zrażeni siadami i oglądamy menu. Spory wybór pizz, trochę dań obiadowych, co nas zainteresowało najbardziej. Pani kelnerka mało zorientowana i chciała odejść od nas już po zamówieniu JEDNEGO talerza na dwie osoby, ale co tam. Może młoda i niedoświadczona. Nie było w dodatku tego, co chciałem, ale co tam. Przecież już nie wyjdę. Słyszymy konsultacje z kuchni co jest co w menu... Sprawa robi się podejrzana, ale co tam. Do obiadu z mojej strony obowiązkowo piwo: tylko niemiecki Tucher, ale jest dobre, więc nie przeszkadza. Ceny ogólnie też dość przystępne, więc siedzimy i czekamy ze zniecierpliwieniem. I bach! Wjeżdżają potrawy. Wyglądają bardzo ładnie. No i trochę szok: ziemniaki nie dość, że zimne, to jeszcze w ogóle nie przyprawione i takie na chama wyjęte z wody... Bleeee... Żona miała ziemniaki polane pesto, wchodziły spoko. Mięso za to bardzo dobrze przygotowane, moje zawijasy z suszonymi pomidorami naprawdę niezłe, żona miała kurczaka w sosie serowym, też bardzo w porządku. Tylko dlaczego pomidory były ze skórką?? Warzywa z wody, też nie przyprawione, ale ok.
No cóż, wydaje mi się, że knajpa nastawiona wyłącznie na pizzę i catering, ale dania główne traktowane są mocno po macoszemu... Jak dla mnie za dużo tego 'ale co tam' itp. 3+ i pizzy tam raczej nie spróbuję, bo po tych ziemniakach i pomidorach i ogólnej nieznajomości menu i zasad w restauracji, to do Stelli już nie wrócę... Samo dobre mięso nie wystarczy...
Całkiem nowa restauracja, mieszcząca się w pasażu w nowej części Górców. Dostrzegłem ją jakiś czas temu przy okazji czegoś innego i ostatnio zdecydowaliśmy się z żoną na sprawdzenie lokalu. Po wejściu rzuca się w oczy piec do pizzy: zapewne knajpa więc włoska i nastawiona na pizzożerców... No ale brniemy dalej. Wystrój taki bardziej w typie prowincjonalnej knajpki, ale co tam. Zimno jak cholera. I pusto. Nie zrażeni siadami i oglądamy menu. Spory wybór pizz, trochę dań obiadowych, co nas zainteresowało najbardziej. Pani kelnerka mało zorientowana i chciała odejść od nas już po zamówieniu JEDNEGO talerza na dwie osoby, ale co tam. Może młoda i niedoświadczona. Nie było w dodatku tego, co chciałem, ale co tam. Przecież już nie wyjdę. Słyszymy konsultacje z kuchni co jest co w menu... Sprawa robi się podejrzana, ale co tam. Do obiadu z mojej strony obowiązkowo piwo: tylko niemiecki Tucher, ale jest dobre, więc nie przeszkadza. Ceny ogólnie też dość przystępne, więc siedzimy i czekamy ze zniecierpliwieniem. I bach! Wjeżdżają potrawy. Wyglądają bardzo ładnie. No i trochę szok: ziemniaki nie dość, że zimne, to jeszcze w ogóle nie przyprawione i takie na chama wyjęte z wody... Bleeee... Żona miała ziemniaki polane pesto, wchodziły spoko. Mięso za to bardzo dobrze przygotowane, moje zawijasy z suszonymi pomidorami naprawdę niezłe, żona miała kurczaka w sosie serowym, też bardzo w porządku. Tylko dlaczego pomidory były ze skórką?? Warzywa z wody, też nie przyprawione, ale ok.
No cóż, wydaje mi się, że knajpa nastawiona wyłącznie na pizzę i catering, ale dania główne traktowane są mocno po macoszemu... Jak dla mnie za dużo tego 'ale co tam' itp. 3+ i pizzy tam raczej nie spróbuję, bo po tych ziemniakach i pomidorach i ogólnej nieznajomości menu i zasad w restauracji, to do Stelli już nie wrócę... Samo dobre mięso nie wystarczy...
niedziela, 11 stycznia 2009
KAPLICZKA PRZY DYWIZJONU 303


środa, 1 października 2008
NOWE OSIEDLA NA GÓRCACH




Subskrybuj:
Posty (Atom)