


Pomnik poświęcony jest żołnierzom Błękitnej Armii z lat 1917-9, powołana na mocy dekretu prezydenta Francji Raymonda Poincare. Zaciągali się tam ochotnicy, Polacy służący w francuskim wojsku, byli więźniowie austro-węgierscy i niemieccy, uchodźcy do Ameryki i Brazylii. Dowódcą został Józef Haller. 70000 żołnierzy walczyło w Wogezach i Szampanii, później w Galicji i wojnie Polsko – Bolszewickiej. Sam pomnik jest w kolorze mundurów armii, jest mnóstwo Orzełków, a nawet nabrzmiałe żyły na koniach układają się w zarys polskich rzek. Jedynie cokół został wykonany niestarannie, bo odpadają płyty... Kiepska promocja dla Betonstalu....
7 komentarzy:
To chyba najbardziej kiczowaty pomnik w Warszawie.
Mała autoreklama: http://fenomenwarszawy.blogspot.com/
Założyłem bloga. Zapraszam.
Hrabia_Piotr.
Aj tam zaraz kiczowaty... Po prostu w amerykańskim stylu! :)
Tak się zastanawiałam,skad ja go znam :) Zazwyczaj go widze z innej perspektywy no i jest bardziej zielony. Byłby fajny,gdyby nie ta piramida....
W polonijnym - to jeszcze gorzej, niż w amerykańskim.
politycy szukają dawać chwale dla ameryki, a oni nawet nie dają wizę dla polaków, a śmieci dają w polscy.
Hallerczycy to piękna karta polskiego oręża. Dzisiaj w 13 rocznicę odsłonięcia pomnika, obejrzałem sobie go dokładnie. Warszawa nie ma szczęścia do pomników, ale ten nie jest wcale taki zły. Podobają mi się zwłaszcza błękitne akcenty umundurowania.
A mi się bardzo podoba!
Jestem z Wrocławia i jedyne czego zazdroszczę Warszawie to właśnie pomniki :D
Tyle w nich dynamiki i przesłania...
Prześlij komentarz