niedziela, 17 maja 2009

MUZEUM WOJSKA POLSKIEGO W CYTADELI

W tej oto kaponierze, na rogu Krajewskiego i Wybrzeża Gdyńskiego, zaraz przy samym moście Gdańskim, mieściło się do niedawna Muzeum Wojska Polskiego. 'Co ty bredzisz?', zaraz ktoś powie, przecież wszyscy wiedzą, że takie muzeum jest w alejach, przy Muzeum Narodowym!! To nie było zwykłe muzeum, tylko i wyłącznie do dyspozycji Wojska Polskiego, dla kadetów. Wejście znajduje się od drugiej strony, więc żeby to obejrzeć, trzeba by mieć przepustkę...
Przed wejściem stoi trochę ciężkiego sprzętu.



ta kuchnia nadal działa!!
A tutaj owo wejście.
Wnętrze wypełnione ciekawymi eksponatami, czasem ciekawszymi niż w alejach...
Niestety, tego muzeum od niedawna tam nie ma. Będzie inne. Pewnie równie niedostępne, a co gorsza, nieco bezsensowne, mianowicie Muzeum Katyńskie.

sobota, 16 maja 2009

ŚMIERĆ ULICY BRZEŻEK

Za chwilę zniknie z mapy Warszawy kolejna ulica. Nie jest to znacząca ulica, leży na obrzeżach miasta (stąd przecież nazwa) i ma tego pecha, że leży dokładnie w miejscu, którędy przebiega trasa S8. Pierwsze cztery zdjęcia są sprzed roku, kiedy budowa trasy nie doszła jeszcze tutaj.
Ładny przedwojenny drewniak pamiętający czasy wsi Górce, za to zabudowania zagrody na pewno powojenne. Zresztą, jeszcze 5 lat temu było tu kilka podobnych uliczek, zagubionych pośród szklarni i zarośli. Brzeżek jest ostatnią ulicą między Bemowem a Górcami, która ocalała... No, jest jeszcze Wieśniacza, ale raz, że tej nie zniszczą, bo stoi tam sporo chałup, dwa, że nie przebiega przez trasę S8.
Idylla trwała do 2009, do maja.
Poniższe zdjęcia pokazują stan dzisiejszy.
Ulica została rozjechana, ciężarówki czekają tylko na znak, żeby wywieźć gruz z pozostałych domków.
To ten sam domek co na pierwszym zdjęciu, tylko z drugiej strony.
A to sympatyczny drewniak.
Trasa wlazła już na Brzeżek i zaraz uliczkę pochłonie w pełni. Nazwy zapewne nikt nie będzie pamiętał, zresztą, niewiele osób w ogóle wie, że ona istnieje i gdzie dogorywa...

piątek, 15 maja 2009

WARSZAWJADALNIA - U SZWEJKA

pl. Konstytucji 1
Wiedziony lekkim głodem i opiniami pełnymi zachwytu, udałem się pewnego dnia do Szwejka na obiad. Przyznam, że miejsce ciężko mi było znaleźć, ale udało się. Dizajn wnętrza zachęcający, od razu nasuwa skojarzenia z rodajem kuchni. Wiszą czeskie tablice, carsko-królewskie napisy, ściany wytapetowano czeskimi gazetami... No klimat przaśno-szwejkowy. Zadowolony usiadłem i zamówiłem sobie placek po zbójnicku i oczywiście piwo i czekałem. Dostałem zaraz zakąskę: chlebuś z dwoma rodzajami past. Przyznam, że średnie, no ale co tam, nie na zakąskę się tu przychodzi, tylko na danie główne. No i dostałem. Placki po węgiersku lubię, jadlem ich sporo i mam porównanie. Otóż tamtejszy placek jest mocno średni... Surówka z kapusty również. Wszystko tłuste, oleiste i gęste... W Czechach byłem parę razy, jadałem miejscowe rzeczy w różnych częściach kraju, owszem, były podobne w stylu, ale trochę lepiej smakowały. Tutaj to było takie ciężkie i jadło się to niesympatycznie. Szczególnie z jakimiś babami za plecami, które na cały regulator obrabiały tyłek kilku osobom. Mam przedziwne wrażenie, że knajpa jedzie na dawnej świetności i poleciała dawno na ilość, a nie jakość. odniosłem wrażenie bylejakości i pośpiechu, więc jeśli to ma być restauracja na szybko, to pójdę do Sphinxa, taniej i dużo smaczniej. Jedyne, co warto zaznaczyc na plus, to wnętrze, jeśli zamówi się stolik grupą, to na pewno ma klimat, szczególnie, jesli się weźmie litrowe kufle i duży, oddzielny stolik, no i jak dostaniesz mandat, restauracja zaprasza na darmową kolację, za okazaniem owego mandatu. To jest fajne :) Knajpa na spotkania piwno-grupowe i dla fanatyków tłustej, siermiężnej czeskiej kuchni. Ja dziękuję, na obiad pójdę gdzie indziej. Wejdę najwyżej na piwo ze znajomymi, choć mają tylko Tyskie i Pilsner Urquell, którego nie znoszę...

czwartek, 14 maja 2009

KAMIENICA EBERA

ul. Żurawia 24a
Kamienica w stylu modernizmu berlińskiego powstała w 1911 wg proj. Edwarda Ebera. Część nr 24 zajął on sam, część 24a wykorzystywana była jako czynszówka.
Kamienica od podwórka.
Glazura w bramie. Czego w tej kamienicy nie ma... Gimnazjum i liceum dla dorosłych, przychodnia, księgarnia językowa, Stowarzyszenie Lambda, organizujące wieczorki transseksualne...

środa, 13 maja 2009

KAMIENICA POD MATKĄ BOSKĄ ŁASKAWĄ

ul. Freta 52
Zbudowana dla rzeźnika Guńskiego ok. 1784. W niszy na I piętrze znajdowała się figura Matki Boskiej Łaskawej, a na II piętrze Baranka Bożego. Do 1816 właścicielem był rzeźnik Wojciech Drążkiewicz, do 1836 Krystian Fryderyk Müllendorf. W czasie epidemii cholery w 1852 modlono się przed ta figurką. W 1856 odnowiono kamienicę dla kapitanowej Elżbiety z Olszewskich Górskiej, pewnie wg proj. Aleksandra Ordona. W 1944 zburzona, odbudowana w 1951-4 pod kierunkiem Stanisława Szurmaka. Zaraz, zaraz, skąd nazwa kamienicy, skoro nie ma tu ani krzty Matki boskiej?? Otóż, mimo, że ostała się fasada, jednak w 1955 zdjęto rzeźby z nisz i wstawiono na ich miejsce Dianę i dzika autorstwa Danuty Kolarskiej. Oryginalne rzeźby znajdują się na dziedzińcu klasztoru franciszkanów. Zlikwidowano również balkony pierwszego piętra.
Tu jest owa Diana zamiast Matki Boskiej Łaskawej...
... a tu Dzik zamiast Baranka Bożego. Fajnie, nie?

wtorek, 12 maja 2009

ULICA PRZY LASKU

Ta niewielka uliczka zaraz na brzegu Lasku Na Kole zabudowana jest w zasadzie prawie wyłącznie blokami z wielkiej płyty, takimi jak na zdjęciach. Jest ich tylko kilka, a powstawały mniej więcej w roku 1973-5. Nie dam głowy, ale to chyba były bloki wojskowe...
Okolica cudna, z okien widać głównie las, mieszkania po wymianie instalacji, bloki ocieplone... A mieszkanie dwupokojowe kosztuje tu ok. 270.000 zł... To nic, że ulica w 1985 utraciła status drogi gminnej... i tak służy tylko jako dojazd do bloków. Co ciekawe, w bloku nr 1, w mieszkaniu 48 mieści się Jacht Klub Marynarki Wojennej 'Kotwica'. Drobny paradoks, nie uważacie??

poniedziałek, 11 maja 2009

KOŚCIÓŁ ŚW. MARII MAGDALENY

ul. Wólczyńska 64
Parafię wawrzyszewską powołano w 1542. Kościół powstał w latach 1543-8 z fundacji lekarza króla Zygmunta Augusta, Baltazara Smosarskiego. W XVIII w. dobudowano nawę. W czasie wojny kościół pozostał na szczęście nietknięty.
Dzwonnica z 1826.
Kaplica przedpogrzebowa z 1882.
Wewnątrz ołtarz główny i dwa boczne z XVIII w., obrazy św. Jan Nepomucen słuchający spowiedzi i Matka Boska Różańcowa z XVIII w., chrzcielnica z piaskowca z XVI w., krucyfiks w kruchcie z XVI w., epitafia z XIX i XX w. (najstarsze z 1827 małżeństwa Leszczyńskich, dziedziców Powązek). W prezbiterium widnieje herb fundatora.
Brama z 1826 z furtą z 1884.