niedziela, 3 kwietnia 2011

JAN NEPOMUCEN SENATORSKI

 Dzieło Giovanniego Cievorotti’ego z 1731, ufundowana przez marszałka wielkiego koronnego Józefa Wandalina Mniszcha, którego pałac stoi nieopodal. Na każdym z boków widnieją cechy świętego, ze scenami odnoszącymi się do jego życia
TEMPERANTIA – umiarkowanie (rozmyślania w więzieniu)
PRVDENTIA – roztropność (spór z królem)
IVSTITIA – sprawiedliwość (spowiedź królowej)
FORTITVDO – męstwo (zrzucanie świętego do rzeki)

Poniżej widnieją inicjały JMK i ich odbicie połączone literą „W” – Józef Wandalin Mniszech i Konstancja z Tarłów, jego żona, a także ich herby rodowe. Pomnik stał kiedyś w parku należącym do pałacu Mniszchów, który znajdował się w tym miejscu.

sobota, 2 kwietnia 2011

WARSAW SLOW DESIGN

Z ciekawą inicjatywą ostatnio wyszedł twórca znanego skądinąd w sieci warszawskiego bloga http://oknonamiasto.blox.pl. Mając do dyspozycji kilku fotografów i przewodników miejskich wpadli na pomysł takiej promocji miasta, pokazującej jego nieoczywiste strony. Pierwszym tworem WSD jest komplet 6 podstawek pod szklanki (z czemkolwiek :P) ze zdjęciami zakątków Warszawy, które nie są aż tak oczywiste, jak np. zarośnięta zielskiem tablica ul. Wawelberga, okienko na Zapiecku i takie tam... Co sądzicie o takiej akcji? A może można zasugerować coś ciekawego, pomysł na fajny gadżet?

czwartek, 31 marca 2011

DOM RODZINY SERKOWSKICH

 ul. Słotna 21\25
 Dom powstał gdzieś między 1923 a 1927 dla Henryka Serkowskiego i jego żony po parcelacji dóbr Januszew. Dom szczęśliwie przetrwał wojnę, ale już potomkowie pana Henryka, na skutek zawirowań rodzinno-prawnych musieli opuścić dom - wynieśli się do Wrocławia.
 Gdzieś w latach '70 nastąpił generalny remont domu i zmieniono nieco jego wygląd. Np. w narożniki wstawiono ściany, a początkowo były tu łuki z kolumienką na rogu. Po remoncie budynek został zamieszkany przez ludzi z kwaterunku i zaczął nieco podupadać.
 Od podwórza jest piękny taras z drewnianą barierką.
 Do Serkowskich należało również 5 okolicznych parceli, które po 1980 podzielono na 6 oddzielnych działek - stoją na nich teraz nowe domy jednorodzinne.  W 2000 dom wraz z ogrodem kupił niejaki Sławomir Kwiecień - wraz z lokatorami, którzy płacili... 115 zł czynszu za miesiąc. W 2002 otrzymali nakaz wyprowadzki i rozpoczęła się awantura - oczywiście do 2005, kiedy minął okres najmu, nikt się nie wyprowadził. I już w 2007 zainteresował się sprawą inspektor nadzoru budowlanego, ponieważ budynek był w fatalnym stanie technicznym.
 W domu jest woda, bo mieszkańcy sami ją sobie doprowadzili - wcześniej wodę brano z hydrantu kilkanaście metrów obok. Łazienek również nie było, bo przez 80 lat nikt nie wpadł na pomysł ich budowy. Tym bardziej, że dom został podzielony na niejako 2 części - jedną zajmowali wynajmujący, drugą niejaka pani Grażyna Zając - tę część wykupił sąsiad z boku.
I dziś, wprawdzie wszyscy są wyprowadzeni, a budynek wygląda jak powyżej, jest kłopot z zabytkowym, bądź co bądź domem, który stanowi jeszcze ledwo żywą pamiątkę po starej Radości. Dom ma dwóch właścicieli - jeden zajmuje 3\4, drugi resztę. Właściciel większej części chce postawić tu duży dom - ale co ze starym? A jak zburzy tę piękną willę, to co z tą 1\4 sąsiada? Kolejny świadek historii jednej z obrzeżnych dzielnic Warszawy pewnie upadnie - tak jak Srebrna Góra, tak jak willa na Dankowickiej na Młocinach, tak jak wiele innych...
 I kto nad tym panuje? Mamona!

Garść zdjęć z lat '20 XX w.

wtorek, 29 marca 2011

DRZEWO PAMIĘCI OFIAR ZBRODNI KATYŃSKIEJ

Ogród Saski, obok Grobu Nieznanego Żołnierza
Mało kto wie i, pomimo, że wiele osób spaceruje po Ogrodzie Saskim, mało osób zauważa tego dąbka. Posadzono je 13 kwietnia 2010 o 12:45, a więc już po katastrofie samolotu, choć zasadzenie drzewa było w planie oczywiście wcześniej. W czasie uroczystości obecni byli Prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, przedstawiciele Rodzin Katyńskich oraz parlamentarzyści. Posadzenie drzewa jest wynikiem obchodzonego Dnia Pamięci Ofiar Katyńskich właśnie 13 kwietnia - jest to data ustalona w 2007 przez sejm. W korzeniach mieści się list ze słowami "Ten dąb to symbol siły, niezłomności i pamięci". Póki co, dąbczak lekko zasuszony jest po zimie, ale może odbije...

niedziela, 27 marca 2011

KSIĄŻĘ NIEDŹWIEDŹ

Był sobie kiedyś pewien książę. Był bardzo silny, bardzo dobry i bogaty, ale i równie brzydki. Był niestety tak wielki i brzydki, że nie mógł znaleźć sobie panny, która by chciała się z nim ożenić. Zakochan jednak sam nieszczęśliwie był w jednej z hrabianek i po cichu marzył, że będzie ona jego. Niestety - pewnego dnia, kiedy szedł sobie Świętojańską, zobaczył ową hrabiankę wychodzącą z kościoła wraz ze świeżo poślubionym mężem pod rękę. Książę stanął jak wryty, ryknął z bólu i pobiegł przed siebie. Biegł tak i biegł, aż znalazł się w lesie. Ryczał tam z wściekłości i rozpaczy, aż wreszcie pękło mu z żalu serce - zmienił się w niedźwiedzia i skamieniał. Stoi do dziś w tym samym miejscu i czeka na pannę, która zdejmie z niego czar- musi go ona tylko szczerze pokochać, pomimo jego wyglądu. Ktoś chętny??
Piękna bajka, co? A jaka była prawda? Otóż rzeźba powstała w 1762-4, wykonał ją Jan Jerzy Plersch i ustawiono ją pod kościołem Pijarów na Długiej - dzisiejszą Katedrą Polową. Kiedy Pijarzy musieli się przenieść w 1834 ukazem carskim do kościoła Jezuitów na Świętojańską, wzięli ze sobą wszystko, włącznie z rzeźbą... Kiedy wrócili na swoje miejsce w 1918, Misia zostawiono; od tamtego czasu zwierzak waruje przed drzwiami kościoła Jezuitów.
Przechodząc tamtędy, nie zapomnijcie pogłaskać biedaka po pysku - to go nie odczaruje, ale milej będzie mu się czekało na tę jedyną...

sobota, 26 marca 2011

ZBRODNIA W FABRYCE KIRCHMAYERA

ul. Wolska, niedaleko Sokołowskiej
Fabryka Kirchmayera i Marczewskiego mieściła się pod adresem Wolska 79\81. Był to zakład zajmujący się produkcją żywności i związany z rolnictwem, np. mak dostarczała tu firma Markiewicza z Komorowa. Zakład posiadał skład maszyn i narzędzi rolniczych. Fabryka działała do II wojny światowej, kiedy to w 1944 utworzono w zabudowaniach fabryki obóz przejściowy. 6.08.1944, od 3 w nocy, pijane zbiry z oddziałów Dirlenwangera sprowadzali tu ok. 2000 ludzi: mieszkańców Woli, 30 Redemptorystów i ok. 50 Żydów z różnych krajów z Gęsiówki (obozu na ul. Gęsiej - dziś Anielewicza, tam gdzie pomnik Bohaterów Powstania w Getcie) - wszystkich rozstrzelano. Z zagłady ocalał jeden ojciec Redemptorysta, ojciec Jan Piekarski, który po wojnie opowiedział całą historię. 11.09.2010, staraniem mieszkańców parafii św. Klemensa, postawiono tutaj pomnik, upamiętniający tę rzeź. Autorem pomnika jest Marek Moderau - pomnik przedstawia zakonnika wtopionego w biały krzyż.