wtorek, 16 listopada 2010
ZASADY KORZYSTANIA Z KOMUNIKACJI MIEJSKIEJ
1. Nie ma sensu przychodzić punktualnie na wyznaczone godziny. Jak przyjdziesz na czas, okaże się, że autobus przyjechał 2 minuty wcześniej. Bez obaw, następny spóźni się 15 minut. Dzięki czemu spędzisz na przystanku dwa razy więcej czasu, będziesz mógł pomyśleć o swoim życiu.
2. Kiedy autobus zatrzyma się na przystanku, stań tak, abyś mógł wejść zanim ktokolwiek wyjdzie - to da Ci przewagę!
3. Jeżeli z przystanku dostrzegłeś wolną miejscówkę, nie krępuj się ruszyć do niej z kopyta. Jest Twoja! Przecież dostrzegłeś ją pierwszy! Jeśli nic nie wypatrzyłeś, patrz punkt 4.
4. Wchodząc do autobusu zatrzymaj się na chwilę w wejściu i dobrze rozejrzyj, czy nie ma gdzieś dobrego miejsca.
5. Jeżeli dostrzegłeś wolną miejscówkę, rusz czem prędzej ku niej, bo nie daj Boże jakaś łajza ją zajmie!
6. Jeśli nie ma wolnego siedzenia, zostań w drzwiach. Trochę będą się przepychać ludzie, którzy chcą wejść lub wyjść, ale co tam, przy drzwiach stoi elita i tego się trzymajmy!
7. Zasadniczo świetnie jest oprzeć się o kasownik, doskonale nadaje się na podłokietnik. Nie zapomnijmy otaksować pogardliwie chcących skasować bilet!
8. Jeśli jesteś szczęśliwym siedzącym, pamiętaj o symulacji głębokiego snu lub wielkiego zaczytania w razie pojawienia się na horyzoncie osoby starszej.
9. Wysiadając, nie zapomnij opieprzyć tych, co stoją w drzwiach, przecież w środku jest tyle miejsca, a oni tkwią w przejściu! Bydło!
Jeśli wszyscy będziemy stosować się do powyższych założeń, podróż komunikacją minie nam szybko i przyjemnie!
niedziela, 14 listopada 2010
POMNIK MAŁEGO POWSTAŃCA
ul. Podwale
Postać małego chłopca w za dużym mundurze, trzymającego duży pistolet wykonał Jerzy Jarnuszkiewicz. Pomnik poświęcony jest najmłodszym uczestnikom Powstania Warszawskiego. Model pomnika autor wykonał zaraz po wojnie: spodobał się on tak bardzo, że doczekał się on wielu kopii, nawet bezprawnych. Wreszcie, w 1982, harcerze Chorągwi Stołecznej im. Bohaterów Warszawy zainicjowali budowę pomnika. Pomnik czekał rok na ustawienie go tu z powodów politycznych, a odsłonił go 01.10.1983 harcerz powstaniec, Jerzy Świderski ps. Lubicz.
Mali Powstańcy nie brali przecież udziału w bezpośrednich walkach, a jeśli były jakieś wolne sztuki broni, to oddawano je bez wątpienia starszym, którym sprzętu rozpaczliwie brakowało. Tak więc takiego obrazka w czasie Powstania byśmy raczej nie uświadczyli, jednak możemy założyć, iż jest to taka artystyczna wizja. Młodzież brała udział w powstaniu działając w małym sabotażu (malowanie swastyk na szubienicy, wybijanie szyb volksdeutschom itp.), przenosząc wiadomości i rozkazy, pracując jako sanitariusze itd. Pomnik stanowi hołd dla wszystkich młodych osób, które dzielnie stawiały opór wrogowi, pomimo swojego młodego wieku.
piątek, 12 listopada 2010
WARSZAWJADALNIA - RESTAURACJA LATISANA
Latisana to jedna z nielicznych restauracji na Bemowie, więc nie dziwne, że tu zajrzałem, tym bardziej, że nie mam daleko. Lokal mieści się w pasażu za bazarkiem przy Powstańców i proponuje dania kuchni polskiej i włoskiej. Już po wejściu zrobiło mi się gorzej, bo nie znoszę nadętej, stiukowo-gipsowej dekoracji w stylu nieokreślonej grecko-włoskiej mieszanki. No ale nic to, nie zrażajmy się. Na obsługę nie trzeba długo czekać i jest dość miła, natomiast średnio ma pojęcie o robocie - ale może trafiłem akurat na początkującą.
Co mamy w menu? No jak na kuchnie włoską jest i pizza, pasty, risotto, ale i zupy, mięsa, ryby i inne... Dla przykładu gęsie udka kosztują 39 zł, steki z polędwicy z gorgonzollą tyle samo, różne raviolli 24 zł, pizze ok. 30 zł... Szałem jest polędwica za 52 zł. Jak na te ceny, to szczerze mówiąc, raz że mało, dwa, że bez rewelacji na podniebieniu. Ten stek z polędwicy z gorgonzolą zapowiadał się nieźle, ale był raczej mdły. To nie znaczy, że mi nie smakowało, ale nie padłem na kolana. Ceny zbyt wygórowane w stosunku do jakości i miejsca, tak więc raczej nie polecam, chyba, że ktoś bardzo chce sprawdzić.
wtorek, 9 listopada 2010
TRAMWAJ KONSTAL 13N
Nosiłem się z tym zamiarem od jakiegoś czasu, aż wreszcie dojrzałem. W końcu Warszawa to nie tylko nieruchome budynki, ale przecież i materia ruchoma, że tak powiem. A szczególnie zabytki ruchome, które powoli znikają z naszych ulic i torów. Pozwalam sobie dodać więc nową zakładkę pod tytułem 'komunikacja', gdzie wrzucać będę ciekawostki o taborze warszawskim.Na początek prawdziwy zabytek: tramwaj Konstal 13N. Jest to najstarszy typ tramwaju w Warszawie, bo produkcję trwającą 10 lat, zakończono już w 1969, wyprodukowawszy 836 sztuk. Chorzowskie zakłady oparły swój tramwaj o czeskie podwozie z Tatry - z tym, że 13 jest już zmodyfikowaną wersją chorzowskich konstruktorów. Wzorem był taki fajny, szerokaśny tramwaj amerykański PCC z lat '30, tylko z belgijską elektryką - choć od 1964 elektryka była już nasza.
Wagon taki ma 22 miejsca siedzące i 100 stojących, a waży, bagatela, 18.000 kilo! Rozwija zawrotną prędkość do 68 km\h. Niestety model był wysoce awaryjny, przez co kiedyś aktyw partyjny FSO spóźnił się na spotkanie z samym Gomułką, bo po drodze tramwaj szlag trafił! :) Co ciekawe, nie wiem, czy ktoś to pamięta, ale dopiero od 1981 zaczęto montować kabiny dla motorniczych - wcześniej kierujący siedział tak jakby między pasażerami. Taki tramwaj działa już tylko w Warszawie, w Poznaniu jest jeden w muzeum, a w Chorzowie jeden jako wóz techniczny. Za to u nas sporo 'trzynastek' jeszcze zostało, jeżdżą jako składy dwuwagonowe, choć pamiętam i trzywagonowe, które jeździły na linii 36 z Marymontu na Wyścigi bodajże - nie zupełnie pamiętam, bo było to ze 20 lat temu, albo i więcej - ostatnie składy tego typu wyjechały na trasy 30.06.1994.
Mokotów posiada na stanie 78 sztuk (najstarsze, działają tu od 21.07.1961), a Żoliborz 161 plus jeden pojedynczy (stanowiły cały stan zajezdni od 1966).
Ten model ma zostać wycofany z eksploatacji w 2012.
niedziela, 7 listopada 2010
FONTANNA PRZED KINEM MURANÓW
ul. Andersa, przed kinem Muranów
Zbudowana została w 1866 wg proj. Józefa Orłowskiego i Alfonsa Grotowskiego z rzeźbami Leonarda Marconiego jako część pierwszego systemu kanalizacji w Warszawie, który został założony przez H. Marconiego i otwarty 04.06.1855. Rzeźby wykonał Leonardo Marconi.
Początkowo stała przed Dziekanką na Krakowskim Przedmieściu, później przeniesiono ją na pl. Bankowy i tam stała między 1906 a 1952. Wtedy odnowiono ją pod kierunkiem Zygmunta Stępińskiego i przetransportowano ją ponownie na skwer przed kinem Muranów, ponieważ przebudowywano plac. W 2005 fontanna przeszła gruntowny remont, wraz z instalacją wodną.
piątek, 5 listopada 2010
DOM JANASIEWICZÓW
ul. Drogomilska 7Za zwyczajnym domkiem, ukrytym gdzieś pomiędzy blokami Jelonek, kryje się pewna tajemnica...
Z tyłu domu stoją dwie oficyny, pamiętające niewątpliwie czasy Miasta-Ogrodu Jelonek, czyli mające przynajmniej 75 lat. Zanim Jelonka włączono do Warszawy w 1951, ulica nosiła nazwę Matejki, a właścicielami domu byli Józef i Anna Janasiewiczowie.
Dekoracje naroży.
W tych pięknie dekorowanych oficynach założyli piekarnię. Po wojnie oficynki, czy jak to nazwać, służyły za budynki gospodarcze. Dziś, choć nadal mieszka tu ta sama rodzina (to znaczy już dzieci), podupadające budyneczki zamieniono na garaże.
Nie jest trudno znaleźć ten adres, jest zaraz nieopodal Hali Wola, wystarczy tylko skręcić w niepozorną uliczkę Drogomilską i wejść między bloki. Uwielbiam takie tajemnicze miejsca!
poniedziałek, 1 listopada 2010
PLAC MAXWELLA ITOYI
pl. Maxwella Itoyi mieści się przed Dworcem Warszawa Stadion i tak naprawdę nie istnieje. Przynajmniej oficjalnie.
Ten plac ma nosić imię Maxwella. W urzędzie miasta powiedzieli, że taka nazwę można nadać dopiero za 5 lat, bo jest taki przepis, że musi minąć właśnie tyle czasu od śmierci patrona.
Przypomnę - 23.05.2010 Maxwell Itoyi, obywatel Nigerii, stał nieopodal słupa wraz z innymi kolegami. Wszyscy handlowali na Stadionie. Czym? No to właśnie chcieli sprawdzić policjanci. Doszło do szamotaniny, kto zaczął i co się działo, wiedzą tylko obecni przy zajściu. Dość, że jeden z policjantów wyciągnął broń i zastrzelił Maxa. W jego obronie organizowane są demonstracje, działa strona internetowa. Na miejscu zabójstwa wisi taka oto kartka po rosyjsku ze zdjęciem Maxwella.