ul. Filtrowa 62
Powstał w 1936-8 wg proj. Wacława Ryttla. W czasie wojny umieszczono tu dzielnicowa placówkę Arbeitsamtu. Budynek został zniszczony do parteru w 1944 i odbudowany po wojnie. W tym domu w 1939-88 mieszkały siostry Anna, Irena i Halina Goldman, organizatorki Tajnego Gimnazjum, które wznowiło działalność już na pocz. 1945, mimo iż nie działało ogrzewanie, jednak oszklono okna i wstawiono 'kozy' dla ocieplenia sal. W podwórku nadal można zobaczyć pozostałości po kulach. Przed wojną i w czasie okupacji mieściła się tu kawiarenka Fuchsa. Tutaj, 15.05.1943 aresztowano czołowych działaczy Stronnictwa Narodowego, Stefana Sacha i Lucjana Rościszewskiego.Po zniszczeniach wojennych, dość potężnych, bo cały narożnik kamienicy legł w gruzach, dom odbudowano w 1946 - byle jak, bo niedoróbki wychodzą na fasadzie.
Co ciekawe, do 1955 działało tu muzeum motoryzacji, które przeniosło się potem do PKiN. Na podwórko, w razie okazji, warto zajrzeć, żeby zobaczyć kapliczkę. Niestety brama jest zazwyczaj zamknięta i trzeba się wkradać za kimś...
wtorek, 22 listopada 2011
niedziela, 20 listopada 2011
PAŃSTWOWY INSTYTUT GEOLOGICZNY
ul. Rakowiecka 4
Budynek powstał w 1924-5 wg proj. M. Lalewicza dla muzeum powstałego w 1919 z inicjatywy geologa Jana Czarneckiego. Od południa mieściły się laboratoria i mieszkania, od północy sala wykładowa, czytelnia i administracja, a w środku biblioteka, pracownia i muzeum.
Po zniszczeniach wojennych stary budynek odbudowano; stoi od strony Wiśniowej. Od Rakowieckiej zbudowano zaś nowy gmach instytutu.
Część materiałów, różowy granit z Finlandii, wzięto z rozbiórki soboru na pl. Saskim. Po raz pierwszy wykorzystano w Polsce prefabrykaty na taką skalę: bloki ścienne, płyty stropowe...
Instytut jest najstarszą placówką w kraju tego typu, założoną w 1919. 03.04.1919 posłowie Diamand, Radziszewski, Bardel i Fichna złożyli wniosek o założenie powyższego instytutu i od tej pory działa on w sumie nieprzerwanie. Zatrudnia prawie 800 osób, z czego 3\4 ma wyższe wykształcenie. Zajmuje się rozpoznaniem budowy geologicznej kraju, odkrycie kopalin (miedzi, srebra, węgla, siarki, soli), ustalanie zasobów wód podziemnych, gromadzenie, przetwarzanie i publikacja danych geologicznych.
'Myślą i Młotem'
Budynek powstał w 1924-5 wg proj. M. Lalewicza dla muzeum powstałego w 1919 z inicjatywy geologa Jana Czarneckiego. Od południa mieściły się laboratoria i mieszkania, od północy sala wykładowa, czytelnia i administracja, a w środku biblioteka, pracownia i muzeum.
Po zniszczeniach wojennych stary budynek odbudowano; stoi od strony Wiśniowej. Od Rakowieckiej zbudowano zaś nowy gmach instytutu.
Część materiałów, różowy granit z Finlandii, wzięto z rozbiórki soboru na pl. Saskim. Po raz pierwszy wykorzystano w Polsce prefabrykaty na taką skalę: bloki ścienne, płyty stropowe...
Instytut jest najstarszą placówką w kraju tego typu, założoną w 1919. 03.04.1919 posłowie Diamand, Radziszewski, Bardel i Fichna złożyli wniosek o założenie powyższego instytutu i od tej pory działa on w sumie nieprzerwanie. Zatrudnia prawie 800 osób, z czego 3\4 ma wyższe wykształcenie. Zajmuje się rozpoznaniem budowy geologicznej kraju, odkrycie kopalin (miedzi, srebra, węgla, siarki, soli), ustalanie zasobów wód podziemnych, gromadzenie, przetwarzanie i publikacja danych geologicznych.
'Myślą i Młotem'
sobota, 19 listopada 2011
KOŚCIÓŁ BOGURODZICY MARYI NA JELONKACH PÓŁNOCNYCH
ul. Powstańców Sląskich 67a
Samą parafię, obok tej starej z ul. Brygadzistów, erygowano w 1984 przez kardynała Glempa dla coraz prężniej rozwijającego się osiedla bloków na Jelonkach Północnych. Inicjatorem rozpoczęcia parafii i budowy kościoła był ksiądz Kazimierza Apla. Sam kościół powstał w 1987-95 wg proj. Kazimierza Kostrzewskiego. Do czasu poświęcenia kościoła 01.01.1996, msze odprawiano w takim baraku, wystawionym w 1982. Kardynał Glemp konsekrował kościół 13.12.2000.
Samą parafię, obok tej starej z ul. Brygadzistów, erygowano w 1984 przez kardynała Glempa dla coraz prężniej rozwijającego się osiedla bloków na Jelonkach Północnych. Inicjatorem rozpoczęcia parafii i budowy kościoła był ksiądz Kazimierza Apla. Sam kościół powstał w 1987-95 wg proj. Kazimierza Kostrzewskiego. Do czasu poświęcenia kościoła 01.01.1996, msze odprawiano w takim baraku, wystawionym w 1982. Kardynał Glemp konsekrował kościół 13.12.2000.
niedziela, 13 listopada 2011
WILLA JULIANA AMBROZIEWICZA
ul. Obrońców 26
Piękny przykład modernizmu, nie zniekształconego za bardzo nadbudową.
Powstała dla rodziny architekta Juliana Ambroziewicza wg proj. własnego w 1938. Przy okazji każdej pielgrzymki papieża na domu zawisał ogromny obraz Jana Pawła II, namalowany przez J. Ambroziewicza, który walczył w powstaniu na Pradze pod pseudonimem 'Jola' w randze kapitana, a umarł dopiero w 1987. W latach ’90 dom nadbudowano wg proj. Krystyny Medalis.
Piękny przykład modernizmu, nie zniekształconego za bardzo nadbudową.
sobota, 12 listopada 2011
TRAMWAJ PESA 120Na SWING
Ten nowoczesny, niskopodłogowy tramwaj produkowany jest od 2009 w Bydgoszczy na bazie poprzedniej wersji - 120N.Tramwaj nie ma wagonów, liczy ponad 30 metrów długości, waży 40 ton i może pomieścić 44 osoby na miejscach siedzących (z czego 4 na fotelach składanych) i ok. 160 pasażerów stojących. Swing rozwija prędkość do 70 km/h.
Tramwaje Warszawskie kupiły 29.05.2009 186 sztuk tego modelu, które do 2013 mają zastąpić 13-tki i 105-tki. Kosztowało to 1.5 miliarda zł. Tramwaj naszpikowany jest elektroniką i nowoczesnością ale...
Po pierwsze, zimą Swing nie daje sobie rady ze śniegiem i pękają mu osłony, jeśli śnieg zalega na torach. Po drugie, zdarzało się, że gubiły części. Ale co by nie mówić, tramwaj jest cichy, wygodny i odpowiednio klimatyzowany i, jak to mówią, może się stać polską Nokią... W końcu kupili je Węgrzy do miasta Segedyn... Ciekawe, czy oni też narzekają? Ja nie narzekam na przykład i mnie się Swing podoba :) Póki się nie rozpadnie oczywiście :P
Tramwaje Warszawskie kupiły 29.05.2009 186 sztuk tego modelu, które do 2013 mają zastąpić 13-tki i 105-tki. Kosztowało to 1.5 miliarda zł. Tramwaj naszpikowany jest elektroniką i nowoczesnością ale...
Po pierwsze, zimą Swing nie daje sobie rady ze śniegiem i pękają mu osłony, jeśli śnieg zalega na torach. Po drugie, zdarzało się, że gubiły części. Ale co by nie mówić, tramwaj jest cichy, wygodny i odpowiednio klimatyzowany i, jak to mówią, może się stać polską Nokią... W końcu kupili je Węgrzy do miasta Segedyn... Ciekawe, czy oni też narzekają? Ja nie narzekam na przykład i mnie się Swing podoba :) Póki się nie rozpadnie oczywiście :P
piątek, 11 listopada 2011
DZIEŃ NIEPODLEGŁOŚCI W WARSZAWIE
Dziś w Warszawie, jak w całej Polsce, odbywało się mnóstwo imprez, mających uświetnić dzień polskiej niepodległości. Pomijam chamskie zadymy na pl. Na Rozdrożu - na szczęście tam nie trafiłem. Zacząłem za to od Biegu Niepodległości. Biegli, szli, spacerowali wszyscy - dosłownie
Ja widać kobiety, mężczyźni, wzdłuż i w poprzek, we wszystkich kolorach...
... całymi rodzinami...
... bez nart...
... w każdym wieku...
... jak kto mógł, biegł.
Polska krajem katolickim.
Parada na Krakowskim Przedmieściu
Niestety burdy wywołane przez anarchistów między innymi z Niemiec uniemożliwiły przejście parady przez Nowy Świat, więc zgromadzeni ludzie wzdłuż tej ulicy obejrzeli jedynie bójkę, bo pochód żołnierzy poszedł ulicą Kopernika. Na miejscu widzów spacyfikowałbym tych idiotów ...
Wpis powstał na gorąco zaraz po powrocie ze spaceru, a wściekli ludzie pod Muzeum Wojska Polskiego oskarżali jak jeden mąż Młodzież Wszechpolską, dlatego ich oskarżyłem początkowo, co okazało się niesłuszne - wszystkich urażonych przepraszam. Dopiero potem w tv powiedzieli, że to anarchiści z Niemiec, Danii, Węgier i Hiszpanii (może i skądinąd, ale tylko takich złapali...), więc prostuję.
Na dziedzińcu Muzeum Wojska Polskiego ćwiczyli Kozacy
... obradował sztab
... i parowała grochówa.
Kto chciał, mógł spokojnie i w miłej atmosferze spędzić czas, mimo, że było trochę chłodno. Bydło (przepraszam, ale ciężko inaczej), poszło robić zadymi i bić się z policją, czego zupełnie nie rozumiem. Zamiast gazów łzawiących następnym razem proponuję gaz musztardowy. I będzie po musztardzie :P
Ja widać kobiety, mężczyźni, wzdłuż i w poprzek, we wszystkich kolorach...
... całymi rodzinami...
... bez nart...
... w każdym wieku...
... jak kto mógł, biegł.
Polska krajem katolickim.
Parada na Krakowskim Przedmieściu
Niestety burdy wywołane przez anarchistów między innymi z Niemiec uniemożliwiły przejście parady przez Nowy Świat, więc zgromadzeni ludzie wzdłuż tej ulicy obejrzeli jedynie bójkę, bo pochód żołnierzy poszedł ulicą Kopernika. Na miejscu widzów spacyfikowałbym tych idiotów ...
Wpis powstał na gorąco zaraz po powrocie ze spaceru, a wściekli ludzie pod Muzeum Wojska Polskiego oskarżali jak jeden mąż Młodzież Wszechpolską, dlatego ich oskarżyłem początkowo, co okazało się niesłuszne - wszystkich urażonych przepraszam. Dopiero potem w tv powiedzieli, że to anarchiści z Niemiec, Danii, Węgier i Hiszpanii (może i skądinąd, ale tylko takich złapali...), więc prostuję.
Na dziedzińcu Muzeum Wojska Polskiego ćwiczyli Kozacy
... obradował sztab
... i parowała grochówa.
Kto chciał, mógł spokojnie i w miłej atmosferze spędzić czas, mimo, że było trochę chłodno. Bydło (przepraszam, ale ciężko inaczej), poszło robić zadymi i bić się z policją, czego zupełnie nie rozumiem. Zamiast gazów łzawiących następnym razem proponuję gaz musztardowy. I będzie po musztardzie :P
sobota, 5 listopada 2011
APARTAMENTOWIEC GRĘBAŁOWSKA 19
ul. Grębałowska 19
Ten budynek mieszkalny o mało wymyślnej nazwie powstał w 2008-2010 wg proj. Jakuba Wacławka i Grzegorza Stiasnego na miejscu starej rudery, w jaką zamienił się przedwojenny domek projektu Romualda Millera - jak wszystkie po tej stronie ulicy. Deweloper Dembud wymyślił tu sobie ekskluzywny apartamentowiec z 13 mieszkaniami, wykupił więc w 2006 teren i usuną chałupkę, zaczynając budowę. W rezultacie otrzymaliśmy trzypiętrowy budynek mieszkalny.
Mieszkania na parterze mają wyjścia na ogródek, a te na drugim mają wyjście na dach. Deweloper zadbał o zachowanie zieleni wokół i parking pod ziemią, po kratownicach z teki mają piąć się bluszcze, a oświetlenie zapewniać wyjątkowe doznania estetyczne wieczorem. Zresztą, takie doznania zapewnia sztuka przez duże S w postaci rzeźby przed wejściem i klatki schodowej. W sumie, tak bez sarkazmu, to nawet nieźle, że ktoś zadbał o sztukę i zieleń, bo na nowych osiedlach, to najwyżej niezłe sztuki się kręcą i tyle...
Mimo, iż zniszczyli jeden z tych małych, sympatycznych domków Millera, to budynek nie razi w oczy i nie wybija się in minus wśród zabudowy. Oby więcej takich projektów.
Ten budynek mieszkalny o mało wymyślnej nazwie powstał w 2008-2010 wg proj. Jakuba Wacławka i Grzegorza Stiasnego na miejscu starej rudery, w jaką zamienił się przedwojenny domek projektu Romualda Millera - jak wszystkie po tej stronie ulicy. Deweloper Dembud wymyślił tu sobie ekskluzywny apartamentowiec z 13 mieszkaniami, wykupił więc w 2006 teren i usuną chałupkę, zaczynając budowę. W rezultacie otrzymaliśmy trzypiętrowy budynek mieszkalny.
Mieszkania na parterze mają wyjścia na ogródek, a te na drugim mają wyjście na dach. Deweloper zadbał o zachowanie zieleni wokół i parking pod ziemią, po kratownicach z teki mają piąć się bluszcze, a oświetlenie zapewniać wyjątkowe doznania estetyczne wieczorem. Zresztą, takie doznania zapewnia sztuka przez duże S w postaci rzeźby przed wejściem i klatki schodowej. W sumie, tak bez sarkazmu, to nawet nieźle, że ktoś zadbał o sztukę i zieleń, bo na nowych osiedlach, to najwyżej niezłe sztuki się kręcą i tyle...
Mimo, iż zniszczyli jeden z tych małych, sympatycznych domków Millera, to budynek nie razi w oczy i nie wybija się in minus wśród zabudowy. Oby więcej takich projektów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)












































