piątek, 3 grudnia 2010

KAMIENICA

ul. Wolska 66
Kamienica powstała w 1911, kiedy ulicą jeździły już tramwaje i mieszkał tu głównie lumpenploretariat i robotnicy. Choć pamiętać trzeba o tym, że niedługo potem wolska stała się prawdziwie wielkomiejską ulicą, co zresztą widać do tej kamienicy, która ostała się po Powstaniu Warszawskim, kiedy większość zabudowy ulicy legło w gruzach. W kamienicy mieściła się znana do dziś cukiernia Władysława Zagoździńskiego, przeniesioną tu w 1930 z Wolskiej 53. Był to lokal z prawdziwego zdarzenia, posiadający i salę jadalną, i bilard i telefon. Kupic tu można było najlepsze lody na Woli i na pewno jedne z lepszych w Warszawie. Dzięki święconkom, przygotowywanych na Wielkanoc, mistrz został uznany za artystę. Cukiernia działała tu do 1973, kiedy przeniesiono ją na Górczewską 15. Dziś mieści się w tym miejscu MarcPol.
W marcu 2009 o kamienicy było przez chwilę głośno, kiedy na klatce schodowej znaleziono martwego mężczyznę leżącego w kałuży krwi.
Kamienica niedawno została odnowiona i dziś prezentuje się bardzo porządnie.

środa, 1 grudnia 2010

KAMIENICA SZATROWA

ul. Dolnośląska 16
Przed wojną, kiedy ulica Dolnośląska nazywała się jeszcze Czartoryskich, mieszkali tutaj głównie Polacy, w odróżnieniu od Powązkowskiej czy Elbląskiej, należącej głównie do Żydów. W tej kamienicy, takiej raczej małomiasteczkowej, działał sklepik spożywczy właściciela od frontu i na tyłach piekarnia Bierzyński i Bobrowski, działająca zresztą do lat '60 XX w., zamieniona potem na Spółdzielnię Piekarsko-Ciastkarską Żoliborska - Piekarnia nr 21.
Dziś jest to prawie jedyna pozostałość po starych Powązkach, a już na pewno ostatnia przy Dolnośląskiej. I nie wiem, czy jeszcze będzie stała ta mała kamieniczka długo, bo jak widać, ogrodzono ją płotem, a wokół wyrasta nowe osiedle bloczków. Zostanie czy nie?

niedziela, 28 listopada 2010

STACJA KOLEJOWA WARSZAWA ŚRÓDMIEŚCIE

al. Jerozolimskie 52
Dworzec powstał w 1954-5 wg proj. Arseniusza Romanowicza i Piotra Szymaniaka z płytą dworca wg proj. Zbigniewa Wasiutyńskiego i Stanisława Kajfasza. Jest to dworzec podziemny. W 1963 zaproj. zostały wnętrza przez Jerzego Sołtana, Zbigniewa Ihnatowicza, Lecha Tomaszewskiego, Wiktora Gesslera, Adolfa Szczepińskiego, Bogusława Smyrskiego i Wojciecha Fangora.
Sufit pokrywają dźwiękochłonne panele. Poniżej peronów umieszczono również skrzynie z granulatem, aby chłonęły dźwięk. Tak samo, zamiast mocnych głośników zamontowano słabsze.
W wejściach i na środku kwitnie handelek.
Budowę stacji ułatwiła przestrzeń pozostawiona po Dworcu Głównym. Zbudowano wewnątrz trzy perony: środkowy jest dla wysiadających, a zewnętrzne dla wsiadających.
Mozaikowe dekoracje wykonali Stanisław Kucharski i Jolanta Bieguszewska. W 2006-7 odbył się remont generalny dworca. Są dwa kolory mozaiki - czerwone kierują na wschód, niebieskie na zachód - to taka nić Ariadny.
Niegdyś kolory były wszędzie widoczne, teraz są pozastawiane i trzeba trochę ich poszukać. System tabliczek informacyjnych zdjęto już w czasie remontu w 2007.
Co ciekawe, pawilony wejściowe gotowe były już na otwarcie PKiN, mimo, iż dworzec oddano do uzytku ładnych kilka lat później...

piątek, 26 listopada 2010

OSIEDLE ZAKŁADOWE PRACOWNIKÓW PKP

ul. Chłopickiego 49
Lokomotywownia Olszynka powstała tutaj w 1936 i wokół niej powstało zaplecze socjalne, w tym osiedle dla pracowników lokomotywowni.
Daty dokładnej powstania osiedla ani projektanta nie znam i nawet nie wiem, gdzie znaleźć, pomimo, że szukałem, zainteresowany osiedlem. Sądząc po stylu budynków były to pewnie lata '50 XX w.
Są to 3 bloki, ułożone w kształcie litery 'U', z dziedzińcem pośrodku, a za osiedlem są już zabudowania lokomotywowni.
Dziś jest to bez mała osiedle na końcu świata, dalej prawie nie ma budynków mieszkalnych, tylko zakłady produkcyjne i... karne...

wtorek, 23 listopada 2010

KOŚCIÓŁ ŚW. JOZAFATA

Powązkowska 90
Zadziwiające, jak mało informacji można znaleźć na temat tego kościółka. Jest to stara cerkiew św. Mikołaja zbudowana w poł. XIX w. dla rosyjskich żołnierzy, chowanych na terenie dzisiejszego Cmentarza Wojskowego na Powązkach. Po odzyskaniu niepodległości naturalnie zlikwidowano cerkiew, a obiekt przerobiono diametralnie na kościół i w 1922 erygowano tu parafię. Drewniany kościółek, chociaż przetrwał wojnę, rozebrano w latach '60 i dzisiejszą świątynię wybudowano w 1964-6 wg proj. Mariana Laurmana. I tak jest do dziś, przychodzą tu ludzie z Powązek i Zatrasia, bo mieszkańcy Piasków mają nowy kościółek na Niedzielskiego.
Wnętrze kościoła.

sobota, 20 listopada 2010

XXVII AKCJA GTWB - WIEŚ W MIEŚCIE - ULICA WIEŚNIACZA

Oczywiście znowu obudziłem się w ostatniej chwili, ale tak się pięknie zdarza, że mam doskonały materiał - bo w końcu jaki lepszy przykład może być, jeśli nie ulica Wieśniacza?? Leży ona na samym skraju osiedla Górce, przyłączonego do Warszawy w 1951, jednak jeszcze w latach '60 ciężko było znaleźć je na planach miasta. Od dziesiątek lat nic tu się nie zmieniło, przy ulicy stały szklarnie, jakieś małe poletka - ot typowo wiejska sielanka, która została przekreślona kilka lat temu budową Trasy S8. Na dobry początek wymazano z powierzchni ziemi szklarnie, potem skrócono bieg Wieśniaczej o połowę - do torów kolejowych, po czym za torami powstała gotowa już w sumie trasa szybkiego ruchu. Dziś zostało kilkaset metrów tej wieśniaczej uliczki, która jest swoistym skansenem wiejskości Górców. Stoją tu chyba 3 budynki, które lata świetności mają już dawno za sobą, o ile kiedykolwiek takowe miały...

czwartek, 18 listopada 2010

MATKA BOSKA Z MARSZAŁKOWSKIEJ

ul. Marszałkowska 60
Takich kapliczek w Warszawie jest kilkaset, rozsiane są po rozdrożach, zamkniętych podwórkach przedwojennych kamienic albo po zagubionych ulicach na przedmieściach. Taka kapliczka jak ta, umieszczona w drugim podwórzu kamienicy Zaleskich, powstała zapewne podczas II wojny - najwięcej ich pokazało się w 1943 i 1944. Były to miejsca, gdzie gromadziła się okoliczna ludność i modliła się o koniec wojny i wyzwolenie. Tutaj odprawiano msze. Było to drugie podwórko, więc zawsze nieco bezpieczniej, niż na pierwszym, niemniej jednak w razie uderzenia bomby niewiele by pomogło... Takie miejsca scalały i konsolidowały ludzi, a także dawały nadzieję na lepsze jutro. Przeżyły wojnę i stoją lub wiszą, często nieodkryte przez przechodniów... Warto czasem zajrzeć głębiej...