piątek, 14 grudnia 2007

OSIEDLE BUDOWNICZYCH METRA - NIEISTNIEJĄCE

ul. Okopowa 59
Osiedle powstało w latach 50 XX w. na miejscu przedwojennej fabryki chemicznej, dla budowniczych metra, którego budowę przerwano w powodu tzw. "kurzawki" pod dnem Wisły, co nie pozwoliło kontynuować prac. Do dziś pod Wisłą pozostał zalany tunel metra po tamtych pracach. Na osiedlu było 6 takich bloków, z których 4 wyburzono w latach '70 na potrzeby budowy Fabryki Obuwia Syrena, która zresztą zmieniła nazwę na Lux-But i miała zostać wyniesiona pod Warszawę. Zresztą całą zabudowę fabryki butów po tej stronie Okopowej wyburzono, ostały się tylko używane przez nią zabytkowe zabudowania fabryki Telmer i Szwede.
Osiedle było samowystarczalne, były sklepy, świetlice i sala gimnastyczna, którą potem zajmowała sekcja zapaśnicza Gwardii Warszawa, przeniesiona później na Racławicką.
W XXI w. jedynymi mieszkańcami osiedla byli bezdomni, bardzo często dawało się zauważyć pranko rozwieszone między zdewastowanymi blokami i różne cienie szwendające się to tu, to tam. W 2009 osiedle zrównano z ziemią pod nowe inwestycje.
Po wojnie wydobyto z terenu posesji 192 kg prochów spalonych przez hitlerowców Żydów.


*** Dziękuję Antykowi za rzucenie światła na to miejsce - w literaturze nie ma nic zupełnie na ten temat, dobrze, że znalazł się ktoś, kto pamięta :)

52 komentarze:

Warszawa78 pisze...

Strasznie to wygląda :(

lavinka pisze...

Jak chodziłam do liceum to jeszcze wszędzie były okna...

FotoBabij pisze...

Noworoczne życzenia dla miejskiego blogera ze stolicy od miejskiego blogera z Puław.

nomad pisze...

a dziękuję, wzajemnie :))

SirenCityBoy pisze...

jestes pewien ze to jest przedwojenne ? obejrzyj ten teren na ortofotomapie, sa inne ksztalty i uklad budynkow.

nomad pisze...

wiesz co, wydawało mi się przedwojenne, ale nie ma żadnego materiału na ten temat, a z ich wyglądu obecnego ciężko jest cokolwiek wymyslić... W końcu były tam jakieś hale... A ortofotomapy nie moge odpalić bo nie mam wtyczek do flesza i mi nie idzie...

Antyk pisze...

To są budynki powstałe w latach 50-ych dla budowniczych ówczesnego metra. którego budowę przerwano w powodu tzw. "kurzawki" pod dnem Wisły uniemożliwiającej ponoć budowę tunelu pod rzeką, Kit dobry jak każdy inny w PRL. Koncepcja podobna do tej jak budowa drewnianego osiedla "Przyjaźń: na Jelonkach dla budowniczych PKiN, który o zgrozo powstał.

Na zdjęciach widać tylko dwa elementy nacznie większego kiedyś osiedla, któe w sowieckich założeniach miało być samowystarczalnym miejskim sowchozem. Takich budynków jak ten długi stojący równolegle do ul Okopowej było bodajże 4 lub 6 ustawionych wzdłuż ul. Kolskiej, które zostały wyburzone w 2-ej połowie lat 70-ych aby zrobić miejsce dla fabryki obuwia "Syrena" rozebranej chyba 2-3 lata temu. Drugi budynek to było centrum tego osiedla zwanego przez autochtonów "Metrem" Były tam dwa sklepy spozywcze, świetlica dla tzw. "dzieci ulicy" oraz duża sala gimnastyczna gdzieby była sekcja judo MKS-u (gdzie ćwiczył piszący te słowa :) do czasu aż z sali wyrzucił nas klub milicyjny "Gwardia" i umieścił tam swoją sekcję zapaśniczą. Rozpisałem się, bo sentyment mnie ogarnął mnie wielki :)
Pozdrawiam autora zdjęć, któremu chce się "włóczyć po dziurach"

nomad pisze...

Aa??? Przyznam że to dla mnie kompletna nowość, bo w życiu nie słyszałem o tym osiedlu, nawet publikacje o metrze o tym nie wspominają, a jeśli nawet, to nikt nie precyzuje... Pisząc tę notkę, przyznam, nieco zgadywałem, posiłkując się mapami sprzed wojny, ale okazuje się, że to rzecz zupełnie powojenna. Poszperam trochę w tym kierunku i pozwolę sobie wykorzystać powyższe informacje do poprawienia notki, jeśli można :)
Dziękuję bardzo za sprostowanie, pozdrawiam :D

Antyk pisze...

Cieszę się, że moje info mogły się przydać. Sporo wiem o Powązkach, bo bawiłem się tam kiedy jeszcze żyli tamtejsi autochtoni, chętnie dzielący się swoją wiedzą o terenie. W tej okolicy też miało miejsce sporo ciekawych zdarzeń dot. pomocy mieszkańcom pobliskiego getta.
Wbrew pozorom w różnych publikacjach o Wawie brakuje wielu info o różnych godnych uwagi miejscach. Pzdr. A.

nomad pisze...

W Warszawie dobrze opisane jest tylko Stare Miasto, Śródmieście i Żoliborz. Nawet Praga, Mokotów i Ochota to mało opisane tereny, nie mówiąc już o pozostałych dzielnicach...

Antyk pisze...

Rzeczywiście, nt. innych nie "flagowych" dzielnic jest dużo mniej opracowań. Ponieważ los rzucił jakiś czas temu na prawy brzeg naszej rzeki. to chcąc mieć elementarne info o mojej nowej okolicy długo szukałem kokretnego opracowania. W końcu trafiłem na "Grochów-przedmurze Warszawy" J. Polinskiego wydaną w "olbrzymim" nakładzie 300 egz.

nomad pisze...

no właśnie, w życiu nie słyszałem o tej książce... A mam sporo pozycji o Warszawie wydanych właśnie w takich ilościach...

Antyk pisze...

Jeśli jest takie zapotrzebowanie to mogę udostępnić tę pozycję.
Wybrałem się dziś (po b. wielu latach) na kirkut przy Okopowej.
Trochę się zmieniło, ale szczerze mówiąc spodziewałem się znacznie większego postępu w przywracaniu tego cmentarza do względengo porządku. ( a może to taka świadoma koncepcja, aby zostawić to miejsce w naturalnym stanie?)
Zrobiłem kilka zdjęć mogę się podzielić.
Mam pytanie: skąd info o tych 192 kg prochów wydobytych przy Okopowej?

nomad pisze...

osobiście byłbym niezwylke wdzięczny... Kirkuty mają to do siebie, że zazwyczaj są zostawione same sobie, vide kirkut praski czy w Radości...
a gdzie te prochy bo nie pamiętam??

Alicja pisze...

Panowie, widzę, że świetnie się znacie w temacie ("ani człowiek poczuje jak mu się zrymuje")Okopowa 59. Ten adres przewinął się także w moich rodzinnych wspomnieniach. Pewna moja praprzodka miała coś wspólnego z tym adresem. Mam jej zdjęcie, na którego odwrocie jest poświadczenie jej tożsamości z pieczęcią komisariatu; to jest dla mnie jasne, tak kiedyś też robiono. Jest jeszcze jedna pieczęć owalna,na której jest podany ten adres i numer hipoteki. Wiem, że to nie jest żadna rodzinna własność ale interesuje mnie co tam - pod tym adresem mogło być. W księdze adresowej Warszawy z 1929 i 30 roku jako właściciel podany jest "magistrat". Może był tam jakiś dom opieki lub coś podobnego. Dlaczego ona miała na zdjęciu taką pieczątkę? Może Wy coś wiecie? tam jest bardzo niewyraźna data ale chyba rok 1919. O tych budynkach, które tam stoją - to wiedziałam, że są powojenne. Powiedział mi jakiś starszy Pan z sąsiedztwa. Byłam tam latem zobaczyć jak to wygląda. Zbudowane podobno przez Rosjan. Może wiecie coś więcej na temat tego adresu z z lat około 1919 - 1939? Jeśli potrzeba mogę przesłać skan rewersu tego zdjęcia. Ale tu nie widzę takiej opcji. Nie jestem super "komputerowcem". Pozdrawiam z Olsztyna. Moi przodkowie byli z Warszawy.

Antyk pisze...

Do Nomada:
O prochach piszesz w opisie zdjęć posesji Okopowa 59.
Książkę oczywiście chętnie udostępnie (daj znać na mail'a)

Do Alicji:
Zdjęcie z poświadczeniem zameldowania mogło być potrzebne Twojej antenatce do aplikacji na stanowisko w administracji lub innej instytucji państwowej (np.PKP). Takie poświadczenie należało do obowiązków Policji Państwowej i na zdjęciu jednego z moich przodków też widnieje podobna do opisanej przez Ciebie pieczęć. Niestety nie znam przedwojennych losów tej posesji, ale jak na coś trafię to dam znać. Pozdrawiam z Wawy "Korzenną Warszawiankę:" z Lublina. To dość częste, że wielu warszawiaków nie mogło lub niemiało już dokąd wrócić w Wa-wie i osaidło w innych częściach kraju, ale cieszy fakt że interesujesz się swoimi korzeniami.

Antyk pisze...

Miejsca o ktorych tu mówimy już od kilku tygodni nie istnieją. Wyburzono pozostałe budynki przy Okopowej 59 oraz moją ulubioną i jedyną w tej okolicy kamienicę przy Spokojnej 3. Po prostu nie mogę teraz patrzeć na to miejsce, żywa rana dla moich wspomnień,a nie jestem nadmiernie sentymentalny. (ale to mnie "trafiło"
PS. Zdążyłem "pstryknąć" kilka zdjęć zanim zniknęły.

nomad pisze...

szczerze mówiąc nie pamiętam skąd info o prochach, wrzucam wszystko co mam do jednego wora, ale nie piszę skąd informacja, bo za dużo by tego było, zwyczajnie nie pamiętam...

mój adres nomadyczny@op.pl
byłbym dźwięczny :)

maciekb pisze...

Do Antyka:

Ja także nie jestem w stanie odżałować kamienicy przy Spokojnej 3. Byłem przy jej wyburzaniu, byłem też chyba ostatnią osobą (poza robotnikami), która była w jej wnętrzu i praktycznie cały proces wyburzania, jak i stan części wnętrz uwieczniłem na zdjęciach. Chętnie dowiedziałbym się nieco więcej o tym miejscu - kamienicę znałem może kilkanaście lat, czyli gdy była już w stanie rozkładu. Jak to wyglądało dawniej?

Anonimowy pisze...

Witam.Ja również mam ogromny sentyment do Spokojnej 3,a to dlatego że mieszkałam tam niemal od urodzenia do końca szkoły podstawowej tj od1975r do ok 1990r.Pamiętam jako dziecko wstydziłam się przyznawać do tego adresu ale po latach gdy patrzę na te zdjęcia to łezka się w oku kręci.Oglądam je z innego punktu widzenia - znałam większość lokatorów i patrząc na każde okno wracają różne wspomnienia.Znałam również osoby mieszkające w barakach przy Okopowej 59 i dopiero teraz zrozumiałam dlaczego te baraki nazywano niegdyś "metrem".Teraz po latach również ja z chęcią dowiedziałabym się czegoś więcej o tej okolicy.

Antyk pisze...

Miło mi "spotkać" krajankę z Powązek. Jak wcześniej napisałem b. mi szkoda tych domów, ale "panta rei" I tak ponad 20 lat po tzw. "transformacji" okolica przetrwała niewiele zmieniona.
Napisałaś, że chciałabyś dowiedzieć się więcej o tej okolicy, ale pytanie co Cię interesuje?
Przy Spokojnej 3 mieszkał całe swoje życie jeden z dwóch pierwowzorów bohaterów znanego filmu pt. "Dług"
Do tej kamienicy chodził "po kolędzie" zamordowany przez SB ks. S. Niedzielak, wielkiej odwagi i dobroci człowiek (miałem zaszczyt go znać) To takie dwa fakty, które mogą zainteresować przeciętną osobę. Historii o poszczególnych ludziach Powązek i tzw. "Metra" znam wiele, ale to nie miejsce na takie opowieści.
Pozdrawiam wszystkich tęskniących za starymi Powązkami.

Antyk pisze...

Do Maćkab:
Nie wiem co jeszcze miałbym napisać o tej kamienicy. Pytaj o konkrety, może akuarat coś wiem, to się podzielę.

Mateusz R. pisze...

Witam!
Przed wojną w tym miejscu mieściło się jedno z 11 działających w Warszawie schronisk dla bezdomnych. Najprawdopodobniej powstało w listopadzie 1928 r. w miejsce jakiejś fabryki. W sumie składało się z siedmiu budynków (2 murowane, 3 drewniane). Od 1930 r. pełniło funkcję schroniska etapowego, z którego rozsyłano bezdomnych do innych schronisk. W sierpniu 1930 r., podaję dla przykładu, mieszkało tam 1237 osób.

Anonimowy pisze...

Do antyka do odp.: "Miło mi "spotkać" .....

Witam.Jeśli chodzi o "gangstera" ze słynnego Długu to znałam go osobiście niemal od dziecka.Obecnie leży po drugiej stronie muru.A ksiądz Niedzielak uczył mnie religii i dawał Komunię Św.

Anonimowy pisze...

Interesuje mnie niemal wszystko co dotyczy tych okolic tj. Spokojnej,Kolskiej ,tzw."metra".Z ciekawością czytam co się tutaj dawniej znajdowało i proszę o jeszcze.Dla mnie Spokojna to miejsce magiczne które kryje jeszcze wiele tajemnic.Miło mi że jeszcze kogoś interesują takie miejsca.

maciekb pisze...

Do Antyka:
Spore opóźnienie mi się pojawiło w czytaniu, ale mam nadzieję, że jeszcze tu trafisz :-)
Jeśli chodzi o konkrety, to interesuje mnie wszystko dotyczące Spokojnej 3: stan wnętrz przed opuszczeniem kamienicy przez lokatorów, warunki zamieszkania, podział budynku, powód wyprowadzki itp.
Jak już pisałem, byłem tam praktycznie w momencie wyburzania, tylko w części od strony ulicy i w sumie niewiele dało się zobaczyć (chociaż widziałem zapewne rzeczy o których Ty nie miałeś pojęcia, np. konstrukcję stropów ;-)). Trudno mi było ustalić nawet podział, a więc i liczbę mieszkań.
Poza samym opisem budynku interesuje mnie jak toczyło się życie codzienne w takiej kamienicy, jacy ludzie w niej mieszkali itp itd.
Jeśli chcesz może być na priv: maciekb małpa go2 kropka pl.

maciekb pisze...

Do Anonimowy:
Wiem, że parę lat już minęło, a jako dziecko nie zwraca się uwagi na szczegóły (przynajmniej ja zapytany o jakieś szczegóły mojego mieszkania z dzieciństwa pewnie niewiele bym potrafił powiedzieć :-)), ale może napiszesz coś więcej o kamienicy na Spokojnej 3. Jeśli mieszkałaś od strony Spokojnej w okolicach klatki schodowej od strony Okopowej na piętrze 1 lub 2 to niewykluczone, że dysponuję zdjęciami Twojego dawnego mieszkania :-) W razie czego pisz na priv maciekb małpa go2 kropka pl.

maciekb pisze...

Jeśli chodzi o ciekawostki z okresu Powstania Warszawskiego dotyczące tej okolicy:
- okolica była terenem działań harcerskiego batalionu "Zośka"
- szkoła na Spokojnej 13 została zdobyta 2 sierpnia, czyli był to właściwie początek walk i "chrzest" bojowy, atak nastąpił od strony fabryki Cygana, było dwóch rannych
- po zdobyciu szkoły wśród jeńców znalazł się Francuz Roger Barlet, który przeszedł na stronę polską, walczył i zginął w Powstaniu pod koniec sierpnia
- szkoła na Spokojnej była punktem oporu przed Niemcami atakującymi z terenu Cm. Powązkowskiego; można porównać stan muru cmentarnego przed szkołą i w innych miejscach - powinno dać do myślenia
- w budynku szkoły został ciężko ranny (postrzał płuca) Andrzej Rodowicz "Anoda" (zamordowany po wojnie przez UB)
- prawdopodobnie przez podwórze na Spokojnej 3 trwał odwrót 11 sierpnia, w trakcie którego zginął na Kolskiej Konrad Okolski "Kuba", dowódca plutonu "Felek" (tablica pamiątkowa na szkole); miejsce jego śmierci wypada gdzieś między stojącymi do niedawna budynkami przy Okopowej 59, a fabryką obuwniczą, kwiaty i znicze stawiano w rocznicę na murku okalającym jakiś placyk-parking, obecnie ciężko określić bo okolica mocno się zmieniła
- po śmierci dowódcy plutonu, część żołnierzy przedzierała się przez kartofliska, które rosły na terenie obecnych boisk dawnej szkoły Św. Kingi (Okopowa 55); kilka osób tam zginęło
- 9 osób z plutonu ukrywa się w śmieciarce ZOM'u (na końcu Kolskiej), gdzie zostają odcięci od wycofujących się oddziałów, przez kilka dni przedzierają się przez spacyfikowaną Wolę, docierają w okolice radiostacji transatlantyckiej na Boernerowie i 16 sierpnia lądują w Laskach, a dwa dni później w Wierszach z oddziałami kampinoskimi; 24 sierpnia kanałami trafiają na Starówkę znów do "Zośki"; większość ginie w dalszych starciach batalionu

MOS Wola pisze...

Bardzo proszę autora wpisów podpisującego się "Antyk", aby skontaktował się z Międzyszkolnym Ośrodkiem Sportowym Wola , przy którym działa MKS Wola. Piszemy historię MKS MOS Wola i bardzo prosimy o kontakt w celu uzyskania informacji o sekcji judo.
Prosimy o maila : klub@moswola.pl
Pozdrawiam
K.Z.

Bartłomiej pisze...

do maciekb

Jeśli chodzi o pierwsze wrażenia, to miejsce to kojarzy mi się głównie z zapachem stęchlizny i latającymi nietoperzami w piwnicy( których strasznie się bałam). Od strony ulicy piwnice były jakby bez podłóg(chodzi mi o to, że na podłodze była goła ziemia). Od strony podwórka piwnice były bardziej cywilizowane bo wybetonowane. W podwórzu w piwnicy mieścił się zakład, który wytwarzał pamiątki warszawskie( takie wazony i kielichy z wygrawerowanymi blachami pokazującymi kolumnę Zygmunta itp.). Ja mieszkałam na parterze( wejście z prawej strony w bramie). Na zdjęciach moje okna są bardzo charakterystyczne bo pomalowane na brązowo(ale to nie nasza zasługa). Z mojego mieszkania pamiętam jedynie zapach wilgoci i grzyba, który przedostawał się od dołu od strony piwnic. Pod tym względem moje mieszkanie było chyba najgorsze. Obok mojego mieszkania znajdowało się jeszcze jedno z oknami wychodzącymi na podwórze( a raczej było to tylko jedno pomieszczenie). Łazienka a raczej WC było wspólne. Po stronie lewej zaś było więcej mieszkań. Na wspomnianym pierwszym piętrze mieszkała moja koleżanka. Słynny z "Długu" Mariusz K. mieszkał na pierwszym piętrze - okna wychodziły na podwórze. Jeśli chodzi o podział mieszkań nade mną to było różnie. Nade mną mieszkała Pani z foxterierem(nazywaliśmy ją czupiradło a to za sprawą jej fryzury). Nad nią Pani która wynajmowała pokoje Arabom. One miały kilku pokojowe mieszkania. Natomiast na ostatnim piętrze znajdował się istny "pekin". Tam każdy posiadał po jednym pokoju( wspólne WC i zimna woda na korytarzu). Mieszkała tam tzw."Wacia", która zajmowała się zbieraniem śmieci( było ich pod sam sufit). Tyle ich nazbierała, że sama zamieszkała na klatce schodowej. Strych był obrzydliwy zamieszkały głównie przez gołębie. Opisałam Ci chyba najbardziej charakterystyczne osoby mieszkające na Spokojnej 3. Napisz co jeszcze konkretnie byś chciał wiedzieć to chętnie opowiem. Jeśli dysponujesz jakimikolwiek zdjęciami to chętnie obejrzę i może będę mogła coś o nich opowiedzieć. W końcowej fazie żywotności tej kamienicy nie było już czarnej metalowej bramy i w ścianach po bokach charakterystycznych ozdób metalowych( nie wiem jak się fachowo one nazywały, kształtem przypominające odważnik lub muszlę). Na pewno znasz film " Godzina W" w filmie tym widać właśnie moje okna(okno z kotem). Napisy do tego filmu zostały namalowane na murze cmentarza powązkowskiego w okolicach szkoły fototechnicznej( dziś już ich niestety nie widać).

Antyk pisze...

Pani która wynajmowała pokoje Arabusom - tak ich zwaliśmy wówczas (nie bez powodu, bo gnoje kosy wyciągały przy rozróbie) ma niejakiego "Królika" z który chodził bodajże do SP 165 (dziś LO im R. Traugutta) przy ul. Miłej. Od niego dostałem pierwsze nagrania muzyki arabskiej, która notabene jest świetna (do dziś ją cenię)

Wacię dobrze pamiętam (śmierdział niewąsko, ale to dobra kobieta była) Kupowałem u niej numery "Skrzydlatej Polski" i "Motoru" które ciężko było kupić w kiosku. Wacia miała jakiejś dojście to składów gazet RSW Prasa-Książka-Ruch, które miały iść na makulaturę (socjalistyczny cud gospodarczy:) i handlowała nimi w podziemiach tam gdzie na miejscu dzisiejszego McSyfu była fontanna.

Nieszczęsny Mariusz K. miał pecha, że wczasie gdy dorastał, jego Ojciec (żywa legenda ponad 190cm wzrostu - szemranych Powązek - nieraz znajomość tego człowieka ocaliła mnie od niezłego "łomotu")
Nadgorliwy "dzielny" posadził go za handel spirytualiami i chłopak wychowywał się bez silnej ręki Ojca. Zaczął od drobnych włamów na zlecenie (też lokatora z pod "3") a skończył jak w filmie.

Pani z foxem miała zaiste, ekstrawagancką fryzurę i makijaż rodem z filmów grozy. Mieszkał też tam Pan A-o, który pracując w klubie "Skra" parkował często niebieskim "Ziłem" wyładowanym różnymi łódkami sportowymi Egzotyka.

I oczywiście "złotówa" - Marek Biesiada - posiadacz złotego Chevroleta (bodajże Monte Carlo) który w soboty rano skrobał numer boczny taksówki i wynajmowął furę do ślubów.
Można by jeszcze tak długo ale miejsca brak.

Anonim, my się pewnie znamy? :)

maciekb pisze...

do Bartłomieja (płci chyba jednak żeńskiej :-) i Antyka: dzięki wielkie ze podzielenie się wspomnieniami. Niestety ostatnio przytłoczyły mnie zajęcia różnorakie i ciągle nie mam czasu na jakieś przygotowanie zdjęć. Spora część jest tu: https://picasaweb.google.com/obywatelmb/Spokojna3?authkey=Gv1sRgCN_Cvfyayf2vcA

Brakuje zdjęć z wnętrza. Postaram się wkrótce dodać.

PS: Antyk - dostałem Twojego maila w marca, po paru dniach odpisałem, ale później kontakt się urwał. Szczerze mówiąc nie wiem, czy dostałeś odpowiedź - może trafiła gdzieś do spamu. W razie czego daj znać, to wyślę jeszcze raz.

Pozdrawiam

Antyk pisze...

Czołem Maćku b!

Chyba rzeczywiście spam "zjadł" Twój mail. Daj znać, to się skontaktujemy, choć mnie też zjada brak czasu ostatnio i ciężko coś zrobić ot tak dla przyjemności.

Bartłomiej pisze...

Do Antyka
O matko!jak to wszystko teraz czytam to można byłoby drugi serial w stylu "Dom"nakręcić.Biorąc pod uwagę ogrom wiadomości jaki posiadasz to wydaje mi się,a raczej jestem pewna,że się znamy.Podejrzewam,że jesteś ode mnie trochę starszy.Czy Ty może tam mieszkałeś?
Jeśli chodzi o "Królika"-to nie wiem którego masz na myśli(starszego czy młodszego0.Młodszego znałam,starszego ze względu,że należał do starszego pokolenia niż ja-bardziej z widzenia.Młodszy chodził do SP 222,starszy niestety nie wiem.Jeśli chodzi o Wacię to rzeczywiście kojarzę ją ze stosem gazet przewiązanych sznurkiem.Jeśli chodzi o włamy sławetnego Mariusza to nieomieszkał zostawić naszego lokalu.Zdradziły go ślady trampek na naszym brudnym parapecie.Czy A-o to nazwisko?Jeśli tak to domyślam się o kogo chodzi.A skąd ty znasz Marka Biesiadę?Nomen omen to właśnie w moim mieszkaniu ów Pan mieszkał,gdy ja wyprowadziłam się do"lepszego świata".
Anonim i Bartłomiej to ta sama osoba czyli JA.Sorry,ale czasem wysługuję się moim nastoletnim synem i to on narobił tutaj takich psikusów. Gratuluję spostrzegawczości...

Bartłomiej pisze...

PS.Chyba mi się jednak coś pokiełbasiło.Czy Marek Biesiada mieszkał pod 3-ką?Jeśli tak to mało go kojarzę(tyle o ile),ponieważ o ile pamiętam to on rzadko był tam widywany.A już jego samochodu to wogóle nie pamiętam.Pamietam natomiast,że któregoś dnia w jego mieszkaniu wybuchł pożar i zrobiło się trochę niebezpiecznie ze względu na bliskie położenie stacji benzynowej.A pamiętasz może szewca( pana Mazurkiewicza),który wyglądał jakby miał krok na wysokości kolan.Ponoć zakończył swój żywot wpadając pod tramwaj gdy wracał z torbą pełną flaszek.Wracając do pana Darka to zawsze mi się wydawało,że siedział za jakieś "grubsze" sprawy,a nie za posiadanie mety.Rzeczywiście wydawał się w porządku facet,ale ja jakoś czułam przed nim respekt.Może ze względu na jego przeszłość,albo przez jego wygląd.Do dziś mam przed oczami wytatuowane kobitki na jego długich nogach.Był właścicielem dwóch rudych spanielków(Dżeki i Czika)A Mariusz-hm...nikomu źle się nie życzy ale swoim postępowaniem,sam sobie na to zasłużył.No dobra to by było na tyle,bo można by tak całą książkę napisać.Pozdrawiam.

Antyk pisze...

Na pewno się znamy, choć ja nie mieszkałem pod "trójką". Rodzice Marka Biesiady mieli do lat 60-ych sklep ogólnospożywczy w swoim mieszkaniu. Potem "władza ludowa" zabroniła im go prowadzić (pod pretekstem braku norm Sanepidu - jak w UE zupełnie)Ślady po schodkach do sklepu były widoczne n kamenicy. Pożar pamiętam - podobno Marek B. "przytulił jakąś "dziunię" z miasta i owa klientka zaprószyła ogień w pościeli :) (tak plota chodziła po ulicy)

"Starego" Kłosa znałem i szanowałem. Fakt za młodu był niezły bandzior, ale gość inteligentny i oczytany (miał czas - w sumie z "15" garował) Nawet swego czasu jak twierdził jego koleżka z pod celi w Rawiczu "oswoił" sobie więzienną panią stomatolog i bardzo dbał o zęby,a ona wzywał go na każdym swoim dyżurze :) Po prostu bystry chłop. Pamiętam jeszcze jego Ojca -Pana Bolesława, który do miasta stołecznego zjechał w latach 20-ych i do lat 50-ych pasł krowy w miejscu gdzie dziś stoi Izba na Kolskiej.

Szewca - p. Mazurkiewicza świetnie pamiętam, często "reanimował" mojej znoszone trapery. Do poł. lat 80-ych miał mały warsztat na Białobrzeskiej.

Przymierzam się do nakręcenia dokumentu o ul. Spokojnej więc chętnie zbieram wszelkie info o ludziach z tej ulicy. To jeszcze projekt - ale zapraszam do wspomnień.

Pozdrowienia dla Bartłomieja vel Anonima :)

Anonimowy pisze...

A to dopiero niespodzianka....
Pierwszy raz słyszę o tym sklepie spożywczym na Spokojnej. Szkoda, że go nie było w latach 80-tych, nie musiałabym drałować po zakupy na Powązkowską. A wiesz, że nawet nie zauważyłam tych śladów po schodkach. Szkoda bo już nie będę miała okazji ich zobaczyć, chyba że zachowały się gdzieś na jakichś zdjęciach. Pana Bolesława też pamiętam, mieszkał w bramie na parterze (jedna izba, okno wychodziło na podwórze). Zmarł, gdy byłam jeszcze mała. Po śmierci Jego "lokal" zawsze stał pusty. Jeśli chodzi o p. Mazurkiewicza to wydaje mi się, że pracował też w pobliskiej Syrenie - chyba, że się mylę. Na pewno handlował skórami wyniesionymi z tego zakładu.
Powiedz mi, z którego Ty jesteś rocznika? Zadziwiasz mnie ogromem wiedzy na temat poszczególnych mieszkańców (coraz odleglejszych w czasie). Nie było mnie jeszcze na świecie w latach, które opisujesz ale jak już wspominałam interesuje mnie wszystko co dotyczy tego miejsca i miło jest tu słyszeć jakieś "newsy" o których nie miała bladego pojęcia. "Krowy na Kolskiej" - jakoś trudno mi to sobie wyobrazić.
Z tym dokumentem to niezły pomysł. Już mi narobiłeś smaka... Z chęcią bym coś takiego zobaczyła. Jeśli będziesz potrzebował więcej informacji i wspomnień to chętnie służę pomocą ( dotyczy lat 80-tych).
Pamiętam któregoś razu, tak pięknie się złożyło że wszyscy byli na podwórku. Całe nasze młodsze pokolenie ( tzn. roczniki z lat 70-tych) stanęliśmy pod tabliczką " Spokojna 3" i ktoś (nie pamiętam już kto) na starej "Smienie" pstryknął nam zdjęcie. Niestety nie jestem posiadaczką tego zdjęcia ale to był jedyny raz kiedy wszyscy zebraliśmy się grupowo. Dużo bym dała aby je teraz mieć. "Dzieci ulicy" na czarno białym zdjęciu.

Antyk pisze...

Lepiej późno..:)

Wyjeżdzało mi się ostatnimi czasy sporo, to też nie zaglądałem tu dawno i tym samym nie odpisałem w rozsądnym czasie.
Niniejszym nadrabiam.

Też sklepu nie pamiętam, tylko wiem o nim od starszych. Ja również musiałem drałować na Powązkowską o sklepu, lub na Młocińską o piekarni Plewko-Plewczyńskich po chleb.
Do połowy lat 70-ych (pamiętam jak przez mgłę) był sklep w tzw. metrze na Kolskiej, tuż obok hali sportowej.
Mogło być tak, że ja to zdjęcie robiłem, bo zanim dostałem Zenitha, to uzywałem Smieny. ale tam byli chyba tylko chłopcy na nim (tak mi się wydaje) Niestety całe archiwum negatywów i dobitek spalło mi się podczas prac garażowych (z własnej winy)

P. Mazurkiewicz handlował skórami, które obrotni pracownicy z "Syreny" wynosili hurtem.

Dokument powoli "tworzy" mi się w głowie, ale musi poczekać aż będą wolne moce i środki też.

Mój rocznik to 67, ale na Spokojnej tak na stałe mieszkałem od 74-go bodajże.

Pisz jak sobie coś przypomnisz lub hcesz wiedzieć co ja jeszcze pamiętam.
Mam nadzieję, że gospodarz ego miejsca nie będzie miał obiekcji, że tu sobie na jego blogu prowadzimy prywatną korespondencję. :)

Pzdr.
A.

Barłomiej pisze...

Pamiętam tę piekarnię. Kiedyś poszłam tam z koleżanką po chleb. Był taki pyszny, świeżutki, że po drodze cały zjadłyśmy i do domu dotarłam z pustą torbą. Druga piekarnia była nieopodal - na Burakowskiej (tam do chleba dawali gratis bułeczki lub paluchy, jak mieli więcej na zbyciu). Na Powązkowskiej w spożywczaku sprzedawczynie nie zawsze były miłe i sympatyczne - wszystkie takie jakieś podstarzałe. Piszesz, że nie mieszkałeś pod trójką. Wobec tego do głowy przychodzą mi jeszcze dwie osoby ( może którąś z nich jesteś Ty?) Pod piątką mieszkał taki starszy chłopak z ciemnymi włosami. A chyba pod 7-ką lub 9-tką mieszkał, bądź tam tylko przychodził chłopak o rudych włosach. Na pewno któryś z nich miał na imię Sławek. Jak już pisałam jestem rocznik 75' więc w czasach mojej podstawówki to była przepaść pokoleniowa. Ale pamiętam ich z widzenia, jak przechodzili koło naszej bramy, jak graliśmy w gumę lub w kapsle.

Antyk pisze...

Pamiętam dobrze te paluchy z piekarni na Burakowskiej. Czasem dla nich właśnie "zdradzałem" tę na Młocińskiej :)

Teraz w lipcu po "3" poszła na szafot "5" - to też mi wzburzyło emocje. Taki los tej ulicy - chyba trochę przeklętej, bo przecież na terenie gdzie jest "15" była bodajże w 1 poł. 19w. tzw. "Kaźnica"- czyli miejsce straceń. Coś chyba z tej aury pozostało w tej ulicy. Na szczęście "7" raczej ocaleje, chociaż pewnie zniknie w cieniu nowej inwestycji, która powstanie miejscu 3 i 5-ki.

Bartłomiej pisze...

Gdy pomyślę o tej ulicy, gdy patrzę kilkanaście lat wstecz, lub gdy nawet mi się śni to zawsze dostaję "gęsiej skórki". Zawsze wywołuje we mnie dreszczyk emocji. Ta ulica jest jakaś dziwna,szara,smutna,może rzeczywiście za sprawą swojej nieciekawej przeszłości. Może to moja podświadomość każe mi myśleć o tej ulicy w ten sposób.
Powiedz mi, co właściwie znajdowało się pod 5-tką. Wydaje mi się,że była w niej jakaś drukarnia, ale może się mylę. Pamiętam, że właśnie w tej okolicy w dzieciństwie znajdowałam takie białe kamienne kulki. Do dziś nie wiem skąd się tam brały i do czego służyły.
Bartłomiej.

Antyk pisze...

A my dalej dyskutujemy w tym gościnnym miejscu :)

Ja pamiętam tę ulicę trochę jak cyklofenik. Tzn. o każdej porze roku wyglądała ona inaczej ale niegdy nie wydawała mi się mroczna czy odpychająca. Tak chyba działa magia dzieciństwa :)
Nie przypadkiem piszę w czasie przeszłym. Te dwie puste posesje (3i5) na początku ulicy straszą i nie zachęcają do wejście na nią.
Pod 5 była do lat 20-ych Fabryka Garbarska Skór Chromowych. Właścicielami byli Buczyńscy, których inwestycją była też kamienica pod 3. Potem nabyli to garbarze Muzykiewicz i Grochowski którzy też w końcu splajtowali. W latach 30-ych był tu warsztat mechaniczny, którego plenipotentem był niejaki Ludwik Kostecki, który mieszkał tam wraz z żoną do pocz. lat 70-ych. Po wojnie była tam spółdzielnia poligraficzna "Barwa" która drukowała też dewocjonalia, a którą po 1947 znacjonalizowano. Bodajże po 1956 roku powstała tam Spół. Polig. "Gryf" która jako jedna z pierwszych w Warszawie stosowała technikę druku off-set. Drukowano tam opakowania do zabawek, leków itd. Kulki, ktorymi się bawiłaś były wykonane z porcelitu (lub coś w ten deseń)i służyły do utrwalania wzorów na blasze we wspomnianym procesie off-set.Zaiste, świetnie się nimi rzucało. Niestety nie mogłem ich używać na manifestacjach, bo łatwo można byłoby ustalić skąd się wzięły :) Tyle pamiętam.

Nie wiem kiedy tu zajrzysz, ale już teraz życzę Tobie i Twoim najbliższym Spokojnych Świąt Bożego Narodzenia.
Życzenia również dla gościnnego gospodarza tego blogu. Dzięki za cierpliwość.

Sylwia N pisze...

mieszkalam tam, Okopowa 59 to moj ukochany adres :) szkoda ze juz tych blokow nie ma.
Spokojna tez pamietam - mialam tam kolezanke z klasy.
pzdr wszystkich :)

Anonimowy pisze...

nie wiem czy mi sie udalo wstawic poprzedni komentarz :(
fajanie sie was czyta :) mieszkalam na okopowej 59, w tym bloku blizej Konarskiego :) na Sokojnej 3 mieszkala moja kolezanka z klasy. na Okopowej mieszkalam do 2001- do dzis z sentymentem wspominam ten czas.
dawno tu nikogo nie bylo, ale moze jeszcze ktos zaglada :)

Anonimowy pisze...

Witam Was serdecznie... Anonimowa z parteru dobrze pamiętam i panią Wiesie tez , gorzej z Antykiem no ale mam nadzieję , ze pomału dojdę do ładu i składu. Pamietam wszystkich zamieszkałych a Wacia , smieciarnia i smród ktory nam towarzyszył byl istnym horrorem.Mialam ją pod samym nosem 24 na 24, ale to tak na marginesie bo w rzeczy samej Ona byla dobrym człowiekiem. Naprawdę miło jest czytac was i wrócić wspomnieniami do mojego dzieciństwa i osób ktore mnie otaczały. Jak widzę dawno was tu nie było a bardzo chciałabym kontynuować wasze -nasze pisanie.Pozdrawiam

ANIA. pisze...

Mieszkałam na Okopowej 59 przez 15 lat.Tu się urodziłam i wychowałam .Wraz z bratem wspominamy zabawy na podwórku ,z całą gromadką rówieśników .Dziś już pomimo wieku {ja 57 ,brat 60 )miło wracamy myślami do tych beztroskich lat.Wszystkich z Metra gorąco pozdrawiam.

Antyk pisze...

Jednak czasem tu ktoś jeszcze zagląda :) Oprócz "starej" znajomej "Anonimowej" witam także Sylwię i Anię - koleżanki z "Metra" :) Ktoś jednak naszą starą Spokojną pamięta. To niezwykła ulica. Nie tylko z powodu sąsiedztwa cmentarza. Nasza ulica to także znana aktorka. Występowała w wielu filmach i serialach. "Polskie drogi" "Życie Kamila Kuranta" "Pogranicze w ogniu" czy "Godzina W" Do 1975 lub 76 roku była wyłożona kocimi łbami. Potem zalano je asfaltem. Tkwią pod nim do dzisiaj.

Do Anonimowej. Zdaję sobie sprawę, że sąsiedztwo Waci musiało być niełatwe. Czasem kupowałem i niej gazety (Skrzydlatą Polskę) jak nie udało mi się kupić jej w kiosku. Musiałem wietrzyć te gazety, bo Wacia trzymała je w swoich "pachnących" torbach :)

I znowu Święta przed nami. Spokojnych, radosnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim.

Antyk

Anonimowy pisze...

Sylwia,czy 77 to twój rocznik,a twoją koleżanką była Kaśka.O. Jeśli tak to chyba cię kojarzę.

Anonimowy pisze...

A któż to mnie i moją mamę pamięta?.W sąsiedztwie szanownej pani Waci 24 na 24 pod nosem mogła mieć Małgorzata.L,która w dzieciństwie bardzo mi się podobała.Ewentualnie biorę pod uwagę siostry Anię i Magdę które też mieszkały na czwartym piętrze.Pozdrawiam wszystkich którzy jeszcze tu z sentymentem zaglądają,choć coraz rzadziej.Ostatnio zapakowałam swoje dzieciaki do autobusu i odbyłam z nimi sentymentalną podróż po naszych kochanych okolicach.Zaczynając od szkoły 222,przedszkola na Miłej,szkoły Konarskiego udaliśmy się jak to się mówiło "na około" to jest Kolską i Spokojną, a skońszywszy na moich ukochanych Powązkach.Nikt mi nie powie ale to najpiękniejszy cmentarz na świecie,mogłabym na niego chodzić co tydzień.Nawet mój starszy syn się ze mnie śmieje i mówi"no tak mamo ciepło się zrobiło więc trzeba gnać na Powązki, to taka już chyba tradycja, zwiastun zbliżającej się wiosny."

Antyk pisze...

Witaj "Anonimowy-a" :)

Dawno tu nie zaglądałem. Ja także niedawno zrobiłem trasę "na około" i muszę powiedzieć, że w przeciwieństwie do wielu innych miejsc w Warszawie to Spokojna jednak miała trochę szczęścia. Dlaczego? Otóż prawie wszystkie nowe inwestycje jakie powstały na końcu ulicy są ciekawe, estetyczne i nie przeskalowane względem starych obiektów. Pomimo, że jest tam całkiem inaczej, to jednak jest tam ciekawie i z charakterem.Miasto musi się rozwijać i Spokojna także. Oby w takim stylu dalej. Kolejnym miejscem, które może się zmienić jest działka dawnej F-ki Asfaltu B-ci Cygan. Ale to może mądry inwestor zachowany oryginalny budynek z dawnych czasów. Pozdrowienia.

Anonimowy pisze...

A ja tam mieszkałam w latach 1981-2001. Mieszkanie bylo po moim wujku, ktory uczestniczyl w budowie metra. W miejscu gdzie Ty trenowałeś judo wczesniej był klub MKS Warszawa Wola, w ktorym trenowałam tenis stołowy.

Anonimowy pisze...

Witam. Jak miło Was czytać. To również moje wspomnienia :-) Mieszkałam w latach 1981-2001 przy Okopowej 59. Pamiętam Wacie która zaglądała do naszych śmietników i Panią z ekstrawagancką blond fryzura. Pozdrawiam Sylwię z bloku obok, która wcześniej tu pisała :-) Sylwia L