środa, 16 kwietnia 2008

KAMIENICA MINCBERGOWEJ


ul. Marymoncka 16.
Kamienica stanęła na posesji wdowy po Matuszewskim, matki pani Mincberg. Pierwotnie był tu długi drewniany dom, gdzie funkcjonowała kaplica Kościoła Narodowego, a msze odprawiano po polsku, a nie po łacinie, jak wszędzie. Później kaplicę zlikwidowano, budując w latach '20 XX w. kamienicę i zakładając tu sklep spożywczy pana Wolfa. Dom stał sobie spokojnie, aż do 1999, kiedy zaraz obok powstał nowy apartamentowiec...
Dom zaczął sie osuwać, więc zbudowano potężne łapy, trzymające kamienicę w pionie.
Nie istotne, że dom posiada mieszkania komunalne i zazwyczaj mieszkańcy groszem nie śmierdzą... A nuż sie rozpadnie i po kłopocie...

Całą kamienice opasano również linami, coby nie rozjechała się w którąkolwiek stronę... Tak u nas szanuje się zabytki. Marnej klasy, ale jednak...

8 komentarzy:

Warszawa78 pisze...

Szkoda tego domu :( Pewnie ten i ów czeka, aż dom się rozleci i wtedy walnie się kolejny blok...

lavinka pisze...

Kiedyś w okolicy mieliśmy działkę, mijałam kamienicę co weekend. W środku mieszka patologia, nikt nie chce tych lokatorów...

nomad pisze...

właśnie nie wiedziałem jak to ładnie ująć, ale skoro Lavinka napisała prosto z mostu... :))

Waszawanoca pisze...

Ta kamienica mnie rozwalila... A raczej jej "konserwacja"... To ma prawo sie dalej trzymac w ogole ?

nomaderro pisze...

chyba na "słowo honoru" mam wrażenie... jak napisała Lavinka, mieszka tam raczej "margines społeczny" więc kogo to obchodzi...

lavinka pisze...

Czasem ma wrażenie,że tylko dzięki mieszkańcom jeszcze to stoi. Jak byłam dzieckiem (9-12lat) to już wtedy budynek straszył z daleka...

Anonimowy pisze...

Budynek straszy to prawda, ale niektórzy mieszkańcy są normalni- po prostu nie maja pieniędzy zeby sie z tamtad wyprowadzić i przez to zaliczani sa do "marginesu"..:( jaka szkoda że niektórzy patrzą na biedniejszych z góry:(...Gmina nic z tym budynkiem nie robi w srodku nie ma ogrzewania jest grzyb na ścianach- brak jakich kolwiek warunków mieszkaniowych, budynek grozi zawaleniem a i tak nic z nim się nie robi- nikogo nic nie obchodzi... i przez to niektórzy ludzie cierpią (nazywani sa "marginesem spolecznym") bo są po prostu biedniejsi...

nomad pisze...

No ale taka jest niestety prawda, mieszkałem jakiś czas kilkadziesiąt metrów obok i wiem... A przechodziłem obok miliard razy i do tej pory mi się zdarza. Nikt nie powiedział że mieszka tam wyłącznie margines, tylko w większości, co jest, przyznasz, prawdą... Wiadomo, że uogólnianie nie jest dobre, ale czasem ciężko uniknąć frazesów... Jeśli ktoś poczuł sie dotknięty, to ja przepraszam...