ul. Nowy Świat 26\28
Może nie każdy wie, że za ciągiem ładnych kamieniczek na Nowym Świecie, jest zupełnie inny świat, nie koniecznie już 'nowy', bo ok. 50-letni. Mieszczą się tam dwa pawilony handlowe, w których niegdyś kwitł handel, a dziś przynajmniej w połowie mieszczą się bary, knajpki i piwiarnie. Jednym z takich barów jest Cô Tù, bar wietnamski z kuchnią azjatycką. Mieści się w tym drugim pawilonie, na samym jego początku, co łatwo poznać w cieplejsze miesiące po stolikach przed wejściem. Same pawilony, nieremontowane chyba od początku, sprawiają wrażenie slumsów, ale wewnątrz jest po prostu... barowo... czyli szału również nie ma :) Ale za to wita nas uśmiechnięta pani za kontuarem, po 'sali' krząta się młodzieniec albo dwóch i tak nam się tu toczy ten rodzinny interes. Po spojrzeniu na menu nie wiadomo co wybrać - to nie jest Twój pierwszy lepszy 'chińczyk'! Dania są w większości kuchni wietnamskiej, choć oczywiście podstawowe dania, jak kurczak w cieście czy wołowina 5 smaków też się znajdą. Ceny są niezwykle przystępne, jest nawet ubikacja w razie co! Mnie osobiście niezwykle przypadła do gustu wołowina w sezamie na gorącym talerzu - pieczone wszystko z imbirem i sosem sojowym - palce absolutnie lizać do kości!! Poza tym fani prawdziwej zupy azjatyckiej też znajdą tu sporo uciechy. Przy tym obsługa jest bardzo miła i uśmiechnięta i mówią po polsku dość normalnie. To nie jest 'chińczyk' gdzie każde danie smakuje tak samo. Jest tanio i niezwykle smacznie, polecam.
Aha i warto wspomnieć o dwóch Złotych Chochlach - nagrody wiszą na ścianie i dostali je naprawdę, można obejrzeć. Ja tam się nie dziwię!
sobota, 4 września 2010
czwartek, 2 września 2010
DOM WŁOSKI :)
ul. Łuki Wielkie 14Jeśli spojrzymy na plan dzielnicy Włochy, to już sam układ ulic podpowiada nam, że tu musiało być miasto... Osią jego była ulica Chrościckiego, a wokół niej idą ulice po ... łuku. Tak więc pomiędzy nimi mamy Łuki Wielkie, Łuki Małe i Łuczki... Na terenach rozparcelowanych przez Koelichenów powstała osada, która już w 1938 otrzymała prawa miejskie. O ile przy Mickiewicza (potem Mikowa, dziś Chrościcka) powstawały większe kamienice, to wszystkie łuki zabudowane zostały takimi oto domkami. Sporo z nich zostało do dziś, jak na przykład ten dom pod nrem 14. Ale gdyby przejść się uliczkami Włoch, znalazłoby się ich dużo więcej...
wtorek, 31 sierpnia 2010
MATKA BOSKA W KOŚCIELE ŚW. JACKA
ul. Freta 8\10, przedsionek koscioła pw. św. Jacka
Figura pochodzi z XVII w. i tak sobie stała w tym kościele przez kilkaset lat, aż do II wojny światowej. Podczas powstańczych walk na Starówce, jeden z pocisków sięgnął Madonny, poważnie ją raniąc. Jeśli się przyjrzymy bliżej jej twarzy, widać wyraźnie jaśniejszą część - to wynik powojennej operacji plastycznej.A nie jest to jedyna tego typu pamiątka w kościele na Starówce...
niedziela, 29 sierpnia 2010
BLOK OSIEDLA OCHOTA
ul. Dorotowska 2Szczęśliwicka po obu stronach jest usiana podobnymi pudełkami. Powstawały one pod koniec lat '50 XX w. wg proj. Józefy Malinowskiej. Ten akurat jest z 1960. Mieszkania tu nie są wielkie, ale metr kwadratowy kosztuje tu ponad 10.000 zł. Mieści się tu również biuro paszportowe dla mieszkańców Ochoty, Ursusa i Włochów. Jest także salon fryzjerski i w zasadzie blisko wszędzie, chyba całkiem miłe miejsce do mieszkania...
czwartek, 26 sierpnia 2010
PAŁAC RACZYŃSKICH
ul. Długa 7Zbudowany pierwotnie w 1699 przez Tylmana z Gamaren dla burmistrza Franciszka Witthoffa, który ten zaraz sprzedał rajcy miejskiego, Jakuba Schulzendorff’a, jednakże w rezultacie różnych perturbacji w 1702 powstał pałac, którego właścicielem był najpierw bp kujawski Konstanty Felicjan Szaniawski, w latach 1721-31 Jan Szembek, potem Mycielscy. W latach 1787-9 budynek przekształcono wg proj. Jana Chrystiana Kamsetzera dla marszałka koronnego Kazimierza Raczyńskiego. Raczyński był sprytnym politykiem, odbywało się tu wiele spotkań z dużą ilością gości. Prowadził rozmowy poufne z kolegami z Komisji Policji, patriotami, których potem wydał, przesłuchiwał tu Ochmińskiego – porywacza SAPa... Gabinet w którym prowadził rozmowy zwano Czarnym Gabinetem, pomimo, z kapał wręcz złotem i był ładnie i gustownie urządzony. Bywał tu zarówno SAP, jak i król pruski Fryderyk Wilhelm po rozbiorach, co spotykało się z sporą niechęcią. W 1807 mieszkali tu marszałkowie Murat, Davout i Lannes. W 1827 dom kupiła Komisja Rządowa Sprawiedliwości, której siedziba mieściła się tu do 1876. Urzędowali tu i mieszkali ministrowie: Ignacy Sobolewski, Franciszek Ksawery Kossecki, Antoni i Onufry Wyczechowscy i Aleksander Wielopolski. W 1853-4 Alfons Kropiwnicki rozbudował oficyny. Później, do 1919 mieściły się tu sądy, a następnie Ministerstwo Sprawiedliwości. W 1930-6 powrócono do kamsetzerowskiego wyglądu budynku, dzięki restauracji pod nadzorem Mariana Lalewicza. W 1948-50 pałac odbudowano pod kierunkiem Władysława Kowalskiego i Borysa Zinserlinga. W 1955 budynek otynkowano. Dziś mieści się tu Archiwum Główne Akt Dawnych, mieszczące najcenniejszy zbiór dokumentów w Polsce.
W środku odtworzono pod kierownictwem Hanny Kossuth w latach 1972-6 salę balową, wystrój oryginalny wykonali Giuseppe Amadia i Paolo Casasopra. Wokół bramy umieszczono XVIII-wieczną płytę kamienną z napisem „Metryki Koronne” oraz przedwojenną tabliczkę z oznaczeniem przynależności do komisariatu. Na dole, po obu stronach bramy znajdują się gaśniki na pochodnie. Z tyłu mieszczą się dwie oficyny: jedna biegnie wzdłuż ul. Kilińskiego, druga należy do posesji Podwale 23. Na tympanonie głowa Temidy wykonana na pocz. XX w. przez Mieczysława Lubelskiego.
Przy bramie są tak zwane gaśniki, czyli miejsce, gdzie goście, przychodzący wieczorem, mogli zgasić swoje pochodnie - wszak kiedyś nie było latarni na ulicach, a stropy drewniane. Wejść z pochodnią do domu i nieszczęście gotowe. Do dziś zachowały się takie gaśniki tylko tu i przy pałacu Biskupów Krakowskich przy Miodowej.
W czasie powstania warszawskiego mieścił się tu szpital powstańczy, który 02.09.1944 został podpalony przez hitlerowców, a ranni i personel w liczbie ok. 400 osób został wymordowany
Wszystko to za tym właśnie oknem, które nada nosi ślady strzałów i ognia.
wtorek, 24 sierpnia 2010
KAMIENICA WRÓBLEWSKICH
ul. Naruszewicza 10
Powstała w 1921-2 dla rodziny Wróblewskich. Jest to zwyczajna kamieniczka, bez olśniewającej historii, natomiast jest to jeden z ostatnich domów nie odnowionych po Powstaniu Warszawskim.
Walki toczyła tu kompania K-3 Pułku Baszta pod wodzą por. Antoniego 'Tośka' Wojczyka. Do 27 września, dnia kapitulacji Mokotowa, oddziały walczyły na tym terenie, między innymi w tym domu.
Ślady owych walk widać wyraźnie na fasadzie domu. Dziś, jest on zajmowany przez firmę prywatną i nie wiem, jak długo budynek pozostanie w tym stanie...
poniedziałek, 23 sierpnia 2010
GRÓB ANTKA ROZPYLACZA
ul. Bracka 5 w podwórzu
Oczywiście nie jest to prawdziwy grób kaprala Antka Godlewskiego, tylko pamiątka to jego mogile. Żołnierz Konspiracyjnego Korpusu AK i żołnierz kompanii szturmowej baonu "Sokół" działającego w Śródmieściu zginął nieopodal 08.08.1944, na rogu Brackiej i Jerozolimskich podczas zdobywania Cafe Cristal. Miał 21 lat, studiował na tajnych kompletach Politechniki. W 1945 jego zwłoki zostały ekshumowane na Powązki Wojskowe, a tutaj, staraniem matki Antka, powstała mogiła pamiątkowa. Sam napis na ścianie wykonała osobiście jego matka.Antek został odznaczony Krzyżem Walecznych i Virtuti Militari za zasługi w czasie walk: jego pistolet maszynowy, pochodzący z alianckich zrzutów, dał mu przydomek - w czasie pierwszego tygodnia powstania 'rozpylił' 18 wrogów. Zresztą mówiło się, że jego 'rozpylacz' przynosi pecha: każdy jego kolejny użytkownik ginął.
Jedna z ulic na Woli nosi jego imię.
Subskrybuj:
Posty (Atom)