niedziela, 12 września 2010

ULICA APOLLINA

Ulica Apollina, jak pozostałe ulice o nazwach Hery, Zeusa, Artemidy itd., powstały na terenie lotniska bemowskiego dopiero w latach '90. Ten kawałek dzielnicy, między starszymi blokami na początku Radiowej a ul. Powstańców Śląskich, zabudowany został domkami - szeregowcami, z lilipucimi ogródkami. No, przynajmniej przy ul. Apollina. Na powyższym zdjęciu ul. Apollina w kierunku wspomnianych bloków na Radiowej.
Działki tu mają ok. 500 m2, z czego nieco ponad połowa przeznaczona została na część mieszkalną. Przed domkiem jest minimalna przestrzeń, a za domkiem nieco większy ogródek.

Perspektywa ulicy w stronę Powstańców, od której ulicę oddzielają krzaki i parkan. Jednakże ruch samochodowy słychać...
Tu mamy wylot ulicy i po prawej taki pojedynczy segmencik.
Poprzeczna ulica Zeusa.
Uliczka Apollina nie jest długa, po kilka segmentów z każdej strony. Taki domek kosztuje aktualnie ok. 1.000.000 złotych. Na pewno sympatyczne jest to miejsce do mieszkania - lubię tamtędy przechodzić spacerem. Pomiędzy tymi +\- 20-letnimi domkami zdarzają się różne gargamele, które w sumie przysparzają uciechy spacerującemu :)

czwartek, 9 września 2010

KAMIENICA POD NIEDŹWIEDZIEM

ul. Mokotowska 8
Kamienica powstała w 1904 wg proj. Leona Wolskiego dla Icka Ajzensztadta. Mieścił się tu wtedy sklep ESTETYKA z wyrobami przemysłowo-artystycznymi. Ok. 1913 kamienicę wykupił ks. Władysław Lubomirski. W 1922 kamienicę kupili Wacław i Irena Kleinadl i pozostawali jej właścicielami aż do 1930, z małą przerwą na 1925-6, kiedy dom należał do Akcyjnego Towarzystwa Ubezpieczeń VITA.
W 1930 budynek kupił Edward Suchocki. W 1933 kamienicę odkupili Olgierd i Zofia Krukowscy i do II wojny pozostali oni właścicielami domu. Już na początku działań wojennych 1939 bomba uszkodziła budynek, ale uszczerbek został dość szybko naprawiony.
Po wojnie kamienica stała się własnością państwa i skuto wtedy podczas remontu większość secesyjnych dekoracji, m.in. owego Niedźwiedzia, który dał kamienicy nazwę. W 2007 spadkobiercy odzyskali ją i natychmiast sprzedali fundacji Fortalicja Czemierniki. W 2009 wysiedlono mieszkańców w związku z fatalnym stanem budynku i przeznaczeniem go do generalnego remontu.

poniedziałek, 6 września 2010

RATUSZ DZIELNICY BIAŁOŁĘKA

ul. Modlińska 197
Ratusz, pierwotnie gminy Warszawa Białołęka, od 2002 dzielnicy Białołęka, ma nawiązywać do architektury funkcjonalistycznej lat '30. Powstał w 1995-7 wg proj. Jakuba Wacławka i Grzegorza Stiasnego, ich projekt został wyłoniony spośród 67 nadesłanych na konkurs. Budynek otrzymał nawet nagrodę za Najlepszy Budynek Warszawy 1996-7 i Dyplom Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji.
Na fasadzie herb Warszawy i Białołęki, o którym w zasadzie można by wspomnieć kilka słów. Oto on:
Dwa pola oznaczają połączenie dwóch wsi: Tarchomina i Białołęki. Zielona część ze snopkiem to pola uprawne, lew na żółtym polu to miejskość dzielnicy. Oprócz tego można się tu doszukać kilku znanych symboli rodowych. Snopek to herb Wazów, a przecież Jan Kazimierz był kiedyś właścicielem Białołęki. Lew na Baszcie to herb Prawdzic i Gołyńscy, jedni z kolejnych właścicieli i Tarchomina i Białołęki - oni panowali tu chyba najdłużej. No i w końcu topór, który znalazł się w lwiej łapie, to symbol Ossolińskich, dobrodziejów Tarchomina. Posiadali oni tu dwór, który przecież stoi do dziś.

sobota, 4 września 2010

WARSZAWJADALNIA - BAR Cô Tù

ul. Nowy Świat 26\28
Może nie każdy wie, że za ciągiem ładnych kamieniczek na Nowym Świecie, jest zupełnie inny świat, nie koniecznie już 'nowy', bo ok. 50-letni. Mieszczą się tam dwa pawilony handlowe, w których niegdyś kwitł handel, a dziś przynajmniej w połowie mieszczą się bary, knajpki i piwiarnie. Jednym z takich barów jest Cô Tù, bar wietnamski z kuchnią azjatycką. Mieści się w tym drugim pawilonie, na samym jego początku, co łatwo poznać w cieplejsze miesiące po stolikach przed wejściem. Same pawilony, nieremontowane chyba od początku, sprawiają wrażenie slumsów, ale wewnątrz jest po prostu... barowo... czyli szału również nie ma :) Ale za to wita nas uśmiechnięta pani za kontuarem, po 'sali' krząta się młodzieniec albo dwóch i tak nam się tu toczy ten rodzinny interes. Po spojrzeniu na menu nie wiadomo co wybrać - to nie jest Twój pierwszy lepszy 'chińczyk'! Dania są w większości kuchni wietnamskiej, choć oczywiście podstawowe dania, jak kurczak w cieście czy wołowina 5 smaków też się znajdą. Ceny są niezwykle przystępne, jest nawet ubikacja w razie co! Mnie osobiście niezwykle przypadła do gustu wołowina w sezamie na gorącym talerzu - pieczone wszystko z imbirem i sosem sojowym - palce absolutnie lizać do kości!! Poza tym fani prawdziwej zupy azjatyckiej też znajdą tu sporo uciechy. Przy tym obsługa jest bardzo miła i uśmiechnięta i mówią po polsku dość normalnie. To nie jest 'chińczyk' gdzie każde danie smakuje tak samo. Jest tanio i niezwykle smacznie, polecam.
Aha i warto wspomnieć o dwóch Złotych Chochlach - nagrody wiszą na ścianie i dostali je naprawdę, można obejrzeć. Ja tam się nie dziwię!

czwartek, 2 września 2010

DOM WŁOSKI :)

ul. Łuki Wielkie 14
Jeśli spojrzymy na plan dzielnicy Włochy, to już sam układ ulic podpowiada nam, że tu musiało być miasto... Osią jego była ulica Chrościckiego, a wokół niej idą ulice po ... łuku. Tak więc pomiędzy nimi mamy Łuki Wielkie, Łuki Małe i Łuczki... Na terenach rozparcelowanych przez Koelichenów powstała osada, która już w 1938 otrzymała prawa miejskie. O ile przy Mickiewicza (potem Mikowa, dziś Chrościcka) powstawały większe kamienice, to wszystkie łuki zabudowane zostały takimi oto domkami. Sporo z nich zostało do dziś, jak na przykład ten dom pod nrem 14. Ale gdyby przejść się uliczkami Włoch, znalazłoby się ich dużo więcej...

wtorek, 31 sierpnia 2010

MATKA BOSKA W KOŚCIELE ŚW. JACKA

ul. Freta 8\10, przedsionek koscioła pw. św. Jacka
Figura pochodzi z XVII w. i tak sobie stała w tym kościele przez kilkaset lat, aż do II wojny światowej. Podczas powstańczych walk na Starówce, jeden z pocisków sięgnął Madonny, poważnie ją raniąc. Jeśli się przyjrzymy bliżej jej twarzy, widać wyraźnie jaśniejszą część - to wynik powojennej operacji plastycznej.
A nie jest to jedyna tego typu pamiątka w kościele na Starówce...

niedziela, 29 sierpnia 2010

BLOK OSIEDLA OCHOTA

ul. Dorotowska 2
Szczęśliwicka po obu stronach jest usiana podobnymi pudełkami. Powstawały one pod koniec lat '50 XX w. wg proj. Józefy Malinowskiej. Ten akurat jest z 1960. Mieszkania tu nie są wielkie, ale metr kwadratowy kosztuje tu ponad 10.000 zł. Mieści się tu również biuro paszportowe dla mieszkańców Ochoty, Ursusa i Włochów. Jest także salon fryzjerski i w zasadzie blisko wszędzie, chyba całkiem miłe miejsce do mieszkania...