sobota, 23 października 2010

WARSZAWA PIECHOTĄ NIE CHODZI

Pod lupę mego Oczka wziąłem kolejny z planów rozwoju Warszawy. Jeśli powiększycie sobie diagram, na niebiesko są rzeczy, zrobione dla komunikacji miejskiej w ciągu ostatnich kilku lat. Ja wiem, że często wszyscy narzekają na komunikację, ale obiektywnie patrząc, mamy naprawdę nieźle rozwiązane połączenia miejskie. Co więcej, jeżdżąc wiele po Polsce, faktycznie nasze bilety nie są drogie i logicznie pomyślane (jedźcie do Bydgoszczy - ha!). Zrobienie buspasów to też niezłe posunięcie, mimo, iż każdy kij ma dwa końce i nie wszyscy będą się z tym zgadzać.
Ale to już jest. Co planują władze po wyborach?
1. II linia metra. Nie mogę się doczekać szczerze mówiąc. Pamiętam jaki był szał po oddaniu pierwszego kawałka - ludność pchała się na Politechnikę i jechała bez potrzeby na Ursynów, aby chociaż kilka stacji się przejechać. II i III linia są potrzebne miastu jak powietrze, więc im szybciej, tym lepiej.
2. Pomysł kupienia 22.000 rowerów miejskich z systemem wypożyczania to pomysł, który mi się bardzo podoba. Widziałem to np. w Paryżu i jest to tak wygodne i sprawnie funkcjonujące, że wartoby o tym pomyśleć i u nas w mieście.
3. SKM na Okęcie. To ja poproszę jeszcze te dwie stacje na Bemowie i SKM przez Bemowo, póki nie ma metra i nie będzie w ciągu najbliższych lat. No i w gruncie rzeczy, SKM na Białołękę po linii W-wa Śródmieście-Wschodnia-Praga-Toruńska-Żerań-Płudy-Choszczówka-Legionowo aż się prosi, z jakimś autobusem np. z Płud bezpośrednio na Tarchomin... Bo kolejka na Okęcie jest OK(ęcie), ale bardziej przyda się na Bemowie i Bródnie i Białołęce...

wtorek, 19 października 2010

WARSZAWA ROŚNIE NAD WISŁĄ

Dziś postanowiłem przyjrzeć się planom kandydujących opcji na Prezydenta Warszawy - na pierwszy ogień idzie Wisła, bo w sumie tego najbardziej brakuje w mieście - życia nad rzeką i zagospodarowania bulwarów. Przed XX w. nad rzeką mieszkała głównie biedota, szczególnie na Powiślu i Solcu i były to niebezpieczne tereny. Nie tylko z powodu mieszkańców, ale i przez spore wylewy rzeki, najgorsze w 1635, 1645, 1813... Od wieków magistrat chciał coś z tym zrobić, ale w sferze chcenia jest tak do dziś... Już w 1768 Komisja Skarbowa planowała zwężenie koryta rzeki. W 1798 ustawiono na Wiśle hydrometr, wskazujący poziom wody... Prowadzono nawet dziennik stanu wody! Wszystko dzięki Antoniemu Magierowi. Mało, zorganizowano sztafetę, mającą informować Zawichost o nadciągającej powodzi. Zajmowało to 23 godziny, więc było jeszcze 43 na zrobienie czegokolwiek z nadciągającą falą.
W 1821 powstał pomysł zbudowania bulwarku nad Wisłą. Już 4 lata później prace pochłonęły 250.000 złotych - powbijano kafary w dno, uzyskując linię brzegową. Kolejne tysiące się sypały, ale roboty nie posuwały się dalej, głownie na skutek kłótni w zarządzie i... powodzi. Miano wziąć kolejne 5.000.000 zł na zakończenie prac, ale wybuch Powstania Listopadowego pokrzyżował plany. Do wybuchu II wojny powstawały kolejne plany zabudowy bulwarów, ciekawszym mógł być projekt Francuza Deversa, upodabniający brzeg rzeki trochę do Paryża.
Bliżej naszych czasów, pewnie większość pamięta ogródki piwne nad Wisłą. Mnie tam się bardzo podobało, piwo, morza szum, koncerty itp., za dużo jednak tam ginęło. Portfeli i ludzi... Piwowisko więc zamknięto.
A jaki jest nowy plan?
1. Holownik Lubecki - uruchomienie statku zbudowanego w 1911 w Petersburgu do rejsów po Wiśle. Statek przez 29 lat, do 2005 stał na zalewie Zegrzyńskim i robił za restaurację. W planie ma krążyć po Wiśle, Bugu, Narwi i Zegrzu. Tramwaj wodny cieszy się latem sporym powodzeniem, więc uznać można, że to też wypali. Tylko trzeba coś tam jeszcze klimatycznego wymyślić - mundury obsługi, knajpka, lornety...
2. Budowa 2 km ścieżki spacerowej między Centrum Nauki Kopernik, a Starym Miastem - tego tam zdecydowanie brakuje!
3. Plaże wypoczynkowe - mają powstać aż 3: przy Zoo, przy Stadionie i na Saskiej Kępie przy Krynicznej. Jasne, że mają być leżaczki, grille i boiska... Tylko trzeba by dno rzeki obadać, żeby ktoś sobie stópki nie rozorał... Knajpę La Playa na Pradze bardzo lubię...
4. Na dachach budynków CNK, ASP i BUW mają być przygotowane specjalne strefy relaksacyjne. W piękne dni możesz poleżeć i pogapić się na piękne bulwary wiślane. Ciekawe, ale nie wiem, czy chwyci, bo boje się, że miejscówka może się stać sypialnią menelstwa...
5. Rewitalizacja parku Podzamcze z multimedialną fontanną. Takie rzeczy przyciągają i cieszą się nieustającym zainteresowaniem, tym bardziej, że ów park jest 'lekko' zapuszczony i przyda się mu nowa twarz.
6. Stołeczne Towarzystwo Ochrony Ptaków STOP będzie organizować wycieczki ornitologiczne. Skoro obcokrajowcy przyjeżdżają nad Biebrzę obserwować ptactwo, mogą i nad Wisłę. Tym bardziej, że podobno koryto Wisły to unikalny ekosystem wielu gatunków. Więc czemu nie...? Zresztą Ptasi Azyl i projekt LIFE mają zrobić sporo dla ochrony ptaków nad Wisłą.
7. Uruchomienie promu ze Starego Miasta do Zoo to świetny pomysł, tylko trzeba by lekko podreperować praską część i zrobić coś z tymi krzalunami na brzegu i wywalić te łazęgi, szwendające się po parku Praskim. Knajpki porządne? NIE kebabownie, tylko fajne knajpki.
8. Renowacja Portu Czerniakowskiego - wreszcie! Zapomniany, zapuszczony, aż prosi się o pomoc, a nie zrównanie z ziemią pod bloki, jak ostatnio słyszałem...

I jeśli tylko to wszystko powstanie, w planie do 2014, byłoby cudownie. Brakuje w planie jeszcze restauracji i kawiarni, żeby sobie usiąść podczas spaceru i popatrzeć na piękny brzeg praski, albo na Starówkę patrząc z drugiej... I oby nie była to tylko kiełbasa wyborcza...
Co sądzicie o planie? Bo jak dla mnie wszystko wygląda pięknie, aż nawet za bardzo...

niedziela, 17 października 2010

GRAND HOTEL GARNI

ul. Chmielna 5
Zbudowany został w 1894-5 wg proj. Stefana Szyllera. Mieści się w podwórku za kamienicą nr 7. Hotel był niewielki i zatrzymywali się tu przede wszystkim przybysze z prowincji, których nie ostraszała zła sława ulicy Chmielnej, ani częste samobójstwa, z których słynął hotel. Najgłośniejszym z nich było samobójstwo artystki kabaretowej Małgorzaty Scharf w 1910. Wyskoczyła ona przez okno.
Na fasadzie umieszczone są rzeźby Hipolita Marczewskiego: Żniwo, Rybołówstwo, Myślistwo i Winobranie. Inne ozdoby usunięto po wojnie.
Kiedyś mieściła się tu restauracja Seweryna Smolikowskiego (który był właścicielem kamienic nr 5 i 7), dziś kawiarnia Zakątek.

czwartek, 14 października 2010

BUDYNEK B V KOLONII WSM

ul. Słowackiego 5\13
Budynek powstał w 1930-1 wg proj. Bruno Zborowskiego. Przeznaczony był dla 75 osób. Jego dość szybka realizacja spowodowana była unormatywowanym planem kuchni - takie kuchnie spod kalki.
Taką ciekawostka było to, że mieszkała tu pod nr 74 Maria Kownacka, autorka m.in. "Plastusiowego Pamiętnika". Sprowadziła się tu przed wojną i mieszkała aż do śmierci, z przerwami na pobyty w Plastusiowie, czyli na ul Szpitalnej w Łomiankach. Dziś, w jej starym mieszkaniu, mieści się Izba Pamięci Marii Kownackiej. Przedszkole obok nosi również jej imię. Ostatnio było sporo szumu na temat likwidacji placówki, ale to już historia na kolejny wpis...

wtorek, 12 października 2010

WARSZAWJADALNIA - LONDON STEAK HOUSE

al. Jerozolimskie 42
Czaiłem się tu już od dłuższego czasu, a przekonał mnie znajomy, który bardzo lubi przychodzić tu na porządnego steka. Z założenia ma to być lokal w klimacie brytyjskim, przede wszystkim ze stekami w menu. Brytyjskość uderza zanim jeszcze się wejdzie do środka, bo przed drzwiami stoi typowa londyńska budka telefoniczna. W środku dominują również gadżety londyńskie, więc czujemy się trochę jak w tradycyjnym londyńskim pubie. W menu mamy szeroki wybór steków, od rib eye'ów przez t-bone'y do filetów, hamburgery i cheesburgery, no tak anglo-sasko mocno. Ceny za obiad to okolice 50 zł, oczywiście z piwem, choć i bez można zapłacić więcej... Wybrałem fileta, bo nie lubię obgryzać kości, w sosie musztardowym i naturalnie piwo. Nie czekałem nawet za długo, dostałem słusznie wysmażony stek, sosik niezwykle smaczny i muszę przyznać, że danie spełniło moje oczekiwania, najadłem się do syta, choć bez przesady z drugiej strony. Cenowo jednak mnie to nieco zważyło, bo cena nie jest koniecznie adekwatna do tego, co na talerzu. To znaczy w innej knajpie dostałbym takie danie za cenę mniejszą o jakieś 10 zł, albo i więcej... Mimo to, jak ktoś lubi steki, to myślę, że nie będzie zawiedziony. Ja nie byłem.

niedziela, 10 października 2010

STACJA WARSZAWA - OCHOTA

al. Jerozolimskie 58
Ten typ dachu nazywa się paraboloidą hiperboliczną - cudowna nazwa :) Wyłożony jest małymi płytkami w biało-czarne pasy, wzmagające efekt. Od strony ulicy róg dachu zagiętego do ziemi jest ogrodzony, żeby nikomu nie wpadło do głowy wejść na dach i z drugiej strony się zsunąć na... tory kolejowe...
Powstał w 1963 wg proj. Arseniusza Romanowicza i Piotra Szymaniaka z konstrukcją W. Brzozowskiego i M. Gołębia. Wyremontowano go w 2009, wymieniając również strasznie brudne kafelki.

Jest to już trzeci neon z nazwą stacji, dwa poprzednie zlikwidowano.
Kiedyś na stację prowadziły schody ruchome, ale w latach '80 je zlikwidowano.
Ostatnie oryginalne kafelki są na kładce nad stacją.
Peron jest dość ciasny, tak więc zarządzono, aby nie wjeżdżały na stację dwa pociągi na raz.

piątek, 1 października 2010

KOPIEC POWSTAŃCÓW GETTA WARSZAWSKIEGO

ul. Miła 18
Mieścił się tu schron, w którym Mordechaj Anielewicz wraz ze sztabem ŻOB i wieloma cywilami wytrzymywali nacisk hitlerowców pacyfikujących teren getta. 08.05.1943, po trzech tygodniach, część z ludzi zginęła od kul hitlerowskich, część popełniła samobójstwo. Bunkier został odkryty na skutek zdrady.
Był to największy bunkier w gettcie, który został zorganizowany przez kilku przemytników: Mojżesza Kulasa i Srula Isera. Przemycali oni towary z i na stronę aryjską. Bunkier mieścił się przy wtedy ciasno zabudowanej i niezwykle ruchliwej ulicy Miłej. W owym bunkrze zginęło ponad 100 osób, część z nich nieznana nawet z nazwiska.
Placyk przed kopcem, usypanym z gruzów getta. Gruzy i kopiec skrywają ciała poległych w bunkrze ludzi.