niedziela, 10 października 2010

STACJA WARSZAWA - OCHOTA

al. Jerozolimskie 58
Ten typ dachu nazywa się paraboloidą hiperboliczną - cudowna nazwa :) Wyłożony jest małymi płytkami w biało-czarne pasy, wzmagające efekt. Od strony ulicy róg dachu zagiętego do ziemi jest ogrodzony, żeby nikomu nie wpadło do głowy wejść na dach i z drugiej strony się zsunąć na... tory kolejowe...
Powstał w 1963 wg proj. Arseniusza Romanowicza i Piotra Szymaniaka z konstrukcją W. Brzozowskiego i M. Gołębia. Wyremontowano go w 2009, wymieniając również strasznie brudne kafelki.

Jest to już trzeci neon z nazwą stacji, dwa poprzednie zlikwidowano.
Kiedyś na stację prowadziły schody ruchome, ale w latach '80 je zlikwidowano.
Ostatnie oryginalne kafelki są na kładce nad stacją.
Peron jest dość ciasny, tak więc zarządzono, aby nie wjeżdżały na stację dwa pociągi na raz.

5 komentarzy:

Janusz pisze...

Od roku 1966 jestem częstym obserwatorem tego dworca. Tak dla ciekawości wypada dodać, ze powierzchnia tego dziwnego dachu składa się z linii prostych. Lub inaczej, linię prostą można poprowadzić w każdym przekroju tego dachu. Wiem, ponieważ uczono nas tego na Politechnice, oj, ale to było prawie pół wieku temu.
Pozdrawiam

Hrabia_Piotr pisze...

A konkretnie, to przez każdy punkt tej powierzchni można przeprowadzić dwie proste w dodatku prostopadłe do siebie :) Taka powierzchnia nazywa się prostokreślną. I to nie są tylko takie matematyczno-geometryczne ciekawostki - wykorzystano tę właściwość w praktyce, stawiając rusztowania - wychodzi duuużo taniej. Lepiej też układają się naprężenia w takim dachu - są tylko ściskanie i rozciąganie, żadnego zginania, które - jak wszyscy wiemy ;) - wymaga znacznie większych przekrojów, czyli więcej materiału, czyli cięższej konstrukcji, czyli grubszych fundamentów. I znów duuużo taniej.

I am I pisze...

Co prawda nie mam pojęcia o czym mówicie, ale również na tej stacji wysiadałem bardzo często. I fajnie, że została wreszcie wyremontowana.

Marcin pisze...

"A oto, szanowna wycieczko, paraboloida Arseniusza..."

Anonimowy pisze...

Wyremontowane górę dworca, bo dół jak straszy tak straszy syfem. Szczury to tam normalka, a i widziałem tam przy okazji chyba największego pająka w Polsce jak biegł po dworcu! :-) Jakiś mutant się tam uchował.