piątek, 3 lutego 2012

HANGARY LOTNISKA GOCŁAWSKIEGO

 ul. Wał Miedzeszyński 646
 Kiedy w 1934 podjęto decyzję o likwidacji lotniska na Polach Mokotowskich, zaplanowano budowę nowych na obrzeżach miasta: na Gocławiu komunikacyjne - docelowo międzynarodowe, na Okęciu wojskowe, na Młocinach sportowe i Babickie (dziś Bemowo). Wówczas Gocław był wsią, zabudowaną drewnianymi, biednymi domkami, zamieszkiwanymi przez ok. 500 osób. Do wybuchu wojny władze zdążyły splantować tereny wsi i zrównać wszystko z ziemią, a także odwodnić bagniste tereny. Wprawdzie we wrześniu 1939 lotnisko uległo nieznacznemu zniszczeniu, ale Luftwaffe wykorzystywało je w dość nikłym stopniu.
 W 1946 podjęto decyzję o uruchomieniu lotniska, ale już w charakterze lotniska sportowego Aeroklubu Warszawskiego. Jednak dwa lotniska sportowe w mieście to trochę za dużo, więc w 1971 zdecydowano się zlikwidować to gocławskie, zostawiając funkcjonujące Bemowo. Ostatecznie w 1976 lotnisko zakończyło działalność. Wprawdzie był pomysł, aby umieścić tu Muzeum Lotnictwa Polskiego (niegłupi całkiem), ale idea upadła.
 Po lotnisku niewiele zostało, poza płaskim terenem osiedla. Są to tylko hangary i magazyny lotniskowe z lat '50, które w liczbie trzech (jeden budynek na rogu Fieldorfa, dwa trochę dalej wzdłuż Wału) mieszczą dziś rozmaite firmy, a także sekcję modelarską Aeroklubu.





20 komentarzy:

Er pisze...

bardzo ciekawe.
Białoszewski obserwował jeszcze samolociki ze swego "Chamowa" na Lizbońskiej w 1975 roku.
a czy czasem przebieg ulic Komorowskiego i Fieldorfa nie jest pozostałością po układzie pasów startowych tego lotniska?
coś mi się tak wydaje albo przyśniło :-)

w każdym razie, pozostałością lotniczej tradycji są nazwy części ulic osiedla.

Michel pisze...

Lotnisko sportowe w Młocinach nie ma nic wspólnego z lotniskiem na Bemowie. To pierwsze, znane jako lotnisko bielańskie,powstawało na terenie obecnych osiedli Wawrzyszew i Brzeziny. Do wojny został chyba tylko wyznaczony teren pod nie, natomiast rzeczywiste lotnisko zbudowali dopiero Niemcy podczas okupacji.

nomad pisze...

Michel: tak, wiem, miałem napisać, że Babice (dziś Bemowo), ale chyba ktoś mi przerwał i skrót mnie wyszedł niesłuszny...

I am I pisze...

Nie wiedziałem, że tyle tych budynków zostało. A przebieg ulic faktycznie ma odzwierciedlać przebieg pasów, choć nie wiem ile w tym jest prawdy, a ile legendy ulicznej.

nomad pisze...

Co do przebiegu ulic, to na pewno na Bemowie tak jest - co do Gocławia nie znalazłem nigdy w żadnej pracy potwierdzenia, więc o tym nie pisałem...

H_Piotr pisze...

Wsi nie trzeba było wyburzać pod lotnisko, bo wieś była obok - tam, gdzie dziś os. Przyczółek Grochowski. Poza tym (mimo, że atrakcyjna) idea ulic jako śladów po pasach na Gocławiu chyba nie jest prawdziwa, bo chociaż Fieldorfa jest prosta, to Bora-Komorowskiego idzie po lekkim łuku. No jakoś sobie takiego pasa startowego nie wyobrażam.

A Powstańców Śląskich i Radiową jako jezdnie wytyczone na byłych pasach startowych pamiętam bardzo dobrze.

nomad pisze...

no część wsi poszła z dymem, bo pomiędzy tymi stawami i bajorami było parę chałup...

WPICity pisze...

No proszę jakich to człowiek ciekawych rzeczy sie dowiaduje o swoim hobby :)

I am I pisze...

Z tymi 'zakręconymi' ulicami to akurat nie musi oznaczać definitywnie, że to nie były pasy (choć nie startowe, a pomocnicze - drogi kołowania), bo przecież Wrocławska na Bemowie jest prawie kształtu litery S, a biegnie dokładnie po dawnej lotniskowej betonce. Przy okazji - Piastów Śląskich też jest pasem lotniska, używanym (w połowie) do dzisiaj, a ślady lotniska widać na znacznej części Bemowa, np. na Widawskiej, prowadzącej do stojącego do dziś hangaru.

brodwars pisze...

miałem tą przyjemność pracować razem z paroma wspaniałymi ludźmi szef produkcji p Wyszomirski , szef stolarni p Baran oraz legenda lotnictwa przed i powojennego p Józef Menet rzeczywiście ostał się cały kompleks lotniska,wraz z wieżą , za hangarem było puściutko trawa to pamiętam i dogorywający wrak starego auta sportowego amerykańskiego marki nie pamiętam żal d..ę ściskał w/g plotek lotniskowych jeden z oficieli politycznego horroru mieszkał właśnie niedaleko lotniska - temu panu przeszkadzał warkot maszyn , dla jednych wspaniałe wrażenia słuchowe a innym przeszkadza to były moje najpiękniejsze chwile życia wtedy zakochałem się w lotnictwie i 3ma mnie to do dziś -niestety z zamknięciem działalności nigdzie nie zdołałem znaleźć pracy jako stolarz lotniczy pozdrawiam wszystkich

Anonimowy pisze...

musze sie przyczepic ;) nie ma takie tworu jak PolA mokotowskie. jest jedno POLE ;) a blog swietny. gratulajce

Anonimowy pisze...

Na Gocławiu nie było pasów startowych , ani dróg kołowania, to było niewielkie lotnisko trawiaste, beton otaczał tylko hangary. Pierwszy powstał mały hangar przy Fieldorfa (obecnie z Sekcją Paralotniową) jeszcze w drugiej połowie lat 40., jakiś czas poźniej dopiero powstały duże hangary Centralnego Zespołu Lotnictwa Sanitarnego i Aeroklubu Warszawaskiego. Przed wojną były plany przeniesienia na Gocław lotniska komunikacyjnego z Okęcia i na tychże planach widniały pasy startowe i drogi kołowania - coś w stylu obecnego kształtu "celownika" , jaki tworzą obecnie główne ulice Gocławia. Ja również słyszałem pogłoski o grymasie jakiegoś dygnitarza w związku z domniemaną uciążliwoscią lotniska. Lotnisko było pięknie położone. nawet dziś mogłoby lepiej funkcjonować dla Aeroklubu niż Bemowo i nie znajdowało by się tak blisko ścieżki podejścia na Okęcie. Ja osobiście mieszkam od 32 lat na Gocławiu, pasjonuje się lotnictwem i zawodowo pracuję jako konstruktor lotniczy, toteż w dzieciństwie, kiedy lotnisko już dawno było zabudowane, chodziłem w weekendy pod duży hangar aeroklubowy podglądać przez okna pomieszczenia , w którym prywatna firma dokonywała remontów szybowców. Gocław można zobaczyć na kliku filmach fabularnych - najbardziej polecam "Zniszczyć Pirata" i "Teraz i w każdą godzinę" . Szczególnie polecam ten pierwszy - można znaleźć na YT. Pozdrawiam

Rafał Wodzicki pisze...

Wspomnienia o jakichś pasach na Gocławiu są nieprawdziwe i pochodzą zapewne z Bemowa, gdzie rzeczywiście ulice są po śladach passów, co zresztą widać chyba jeszcze. Lotnisko gocławskie było trawiaste. Lataliśmy tama za spadochroniarzami z Grochowa przez Poligonową i Międzyborską na Wał Gocławski, którego resztką jest kupa ziemi i kawałek nad Balatonem (dawniej Nasypowa). Ciągle nazywa się tak przystanek na Bora-Komorowskiego, koło którego można zobaczyć charakterystyczny rząd drzew, który był oczywiście poza lotniskiem, po drugiej stronie wału. Wał gocławski to było poprzeczne zabezpieczenie przez zalewami, ale ogradzał własnie lotnisko. Mama zdjęcie swoje, gdzie widać jak jest ona przekopywany w związku z początkiem budowy osiedla Gocław Lotnisko. Na terenie lotniska widać pierwszy płot budowy. Samoloty nieraz przeszkadzały mi w nauce poza tym.
http://grochowniepragapd.blox.pl

Anonimowy pisze...

Do @I am I: ulica Wrocławska NIE JEST pozostałością lotniska Bemowo! Zgadzam się że Widawska/Szadkowskiego oraz Osmańczyka to dawne drogi kołowania a Powstańców Śląskich była pasem startowym (przy tych ulicach co chwila można dojrzeć wystające betonowe płyty). Na Wrocławskiej nic takiego nie ma miejsca, NIGDZIE. Ta ulica powstała na początku lat 80-tych przy budowie osiedla a to że mogła stanowić część lotniska to mit który został już obalony na wielu forach lotniczych. Pozdrawiam.

Anonimowy pisze...

Super ciekawy blog! Gratuluje Autorowi. Wroce tu jeszcze wiele razy, a dzis mam z jego powodu ;) kompletnie zarwana noc.
Jeszcze raz gratulacje, fantastyczna sprawa!
M.

nomad pisze...

A dziękuję, cieszę się, że mogłem komuś zapełnić nudną noc :D

Piotr Śliwka pisze...

Wiele czasu z lat dzieciństwa spędziłem na lotnisku obserwując wzbijające się /zestawy/połączone liną i pamiętam bardzo dobrze szum ladujących szybowców. Na trawie z boku hangarów stały niezdolne już do pracy samochody obsługi i kadłub jakiegos samolotu. A czy ktoś wyjaśni mi co za fragment budowli znajdował się po lewej stronie drogi wjazdowej do hangarów -betonowy cylinder ze schodami po obwodzie i częściowo zalany wodą . Pozdrawiam.

Marcin Wisniewski pisze...

To jest aparatura hydrologiczna, taka stacja do pomiarów wszelkich parametrów rzeki

Anonimowy pisze...

GORĄCO POLECAM :
http://www.krakowniezalezny.pl/muzeum-lotnictwa-czy-umieralnia/

Anonimowy pisze...

Tak. Lotnisko Goclawek to bylo cos wspanialego. Dla mnie, oraz kilku moich kumpli z Saskiej Kepy stanowilo ono nielada rozrywke lat mlodosci. Czesto urywalem sie z lekcji w podstawowce, zeby niezaleznie od pory roku obserwowac zycie lotniska. Oczywiscie w zimie duzo sie tam nie dzialo, moze poza w miare regularnymi lotami sanitarnych samolotow Avia, okazyjnie jakiegos Gawrona, Junaka, Biesa, An2, czy Po2. Sporym utrudnieniem byla piesza wyprawa przez zasniezone pola, ktore praktycznie zaczynaly sie juz od od Al. Stanow Zjednoczonych. Tez nie bylo wowczas latwe pokonanie walki, zeby w koncu znalezc sie na lotnisku. Przy niepomyslnych wiatrach I wysokim sniegu zajmowalo to ok. 2-ch godzin. Alternatywnie mozna bylo dojechac do lotniska autobusami linii 146 I 147, ale wiazalo sie to z wykiwaniem straznika, ktory pilnowal dostepu do lotniska od strony glownego wjazdu przy Wale Miedzeszynskim. Zupelnie inaczej wygladala sprawa w lecie. Grzalo sie wowczas rowerem poprzez w/w pola I bylo sie na miejscu blyskawicznie. Bardzo lubilem siedziec na szczycie walki I obserwowac przelatujace tuz nad glowa lodujace Piraty, Czaple, Jaskolki I inne. Bezproblamatycznie mozna bylo wedrowac po otwartch I niepilnowanych hangarach. Znajdowaly sie tam prawdziwe skarby w postaci nie tylko samolotow, ale tez roznych czesci lotniczych uzunietych z remontowanych maszyn. Mozna bylo godzinami przygladac sie temu wszystkiemu I spokojnie analizowac. Staralem sie tez zawsze byc na Goclawku podczas wszelkich imprez lotniczych i modelarskich. Szczegolnie pociagaly mnie te drugie. Na ogrodzonym kregu dla modeli na uwiezi poza zawodami czesto trenowal pozniejszy mistrz Polski Pawel Dziuba, zas na skrajnym koncu lotniska latal akrobacyjnymi RC Jerzy Kosinski. Wielka atrakcja lotniska byla oczywiscie modelarnia lotnicza, do ktorej pod koniec lat 60-tych krotko uczestniczylem. Do tej pory, mimo prawie 60-ki na karku I od dawna bedac daleko od kraju, wspominam Goclawek jako miejsce jak zadne inne w owczesnej Warszawie. Przeksztalcenie lotniska w blokowisko bylo wielkim niepozumieniem. Pozdrawiam.