środa, 22 lipca 2009

SZLACHTHUZ - DWA BUDYNKI MIEJSKIEJ RZEŹNI NA SOLCU

ul. Solec 24

Pozostały tu 2 budynki rzeźni miejskiej z 1853-6. Powstał w XIX w., jako szlachtuz rządowy, zwany bydłobójnią, jatkami lub rzeźnią. Wybudował je Walenty Peter w 1829. Od 1836 Antoni i Katarzyna Kłaczyńscy wydzierżawili połowę jatek na 3 lata. W 1855 ubijano tu ok. 57 wołów, 5 krów, 165 cieląt, 64 wieprze, 4 barany dziennie. Stan higieny był jednak tragiczny: nie było wody do zmywania i parzenia, biorąc ją z młyna, ale była żelazista, stąd mięso szybko się psuło. Jatki przestały działać na pocz. XX w. Dziś mieszczą się tu biura Muzeum Azji i Pacyfiku i jak widać, zaczyna dominować budowla. Aż się dziwię, że tych dwóch pawilonów nie ruszyli, przecież zajmują tyle miejsca, że kolejne kilkadziesiąt metrów kwadratowych by można upchnąć...

Swoją drogą, z tą ubojnią wiąże się historia jednej z uliczek, dawno zapomnianych, mianowicie ulicy Naprawa. Biegła wzdłuż założonego nieco później Szlachthuza i łączyła Solec z Wisłą, wiadomo, kiedyś Warszawa była znacznie bardziej związana z rzeką niż dziś... Uregulowano ją w latach ’20 XIX w. W 1855 została wybrukowana kosztem rzeźni. W 1930 ulicę zlikwidowano pod budowę szkoły powszechnej nr 123.

wtorek, 21 lipca 2009

ZADYMA POD KDT

ul. Świętokrzyska 39
Jakiś czas temu pisałem o hali KDT i o szczegółach sytuacji. Poczytać można TUTAJ.
Dziś pod KDT tłum ludzi, policyjne wozy opancerzone, straż pożarna, karetki i wozy transmisyjne.
KDT jest oplakatowane, a kupcy wrzeszczą KADETE, KADETE!! Fotoreporterzy biegają pośród ciżby, nie brak nawet statecznych staruszek, ciekawie zaglądających z drugiej linii tłumu.
Dach okupowany jest przez najodważniejszych uczestników protestu.
DZIĘKUJEMY PANU PREMIEROWI ZA OBRONĘ MIEJSC PRACY. Gorzej, że piszą, że metra też nie będzie... Nic nie będzie... ? Kononowicz powrócił??
Do karetki, pośród wrzasku i w szalonym pędzie, wniesiono jednego z protestujących. Co mu się stało, nie wiem, wisiał z miną cierpiętnika.
Nie bedę się ustosunkowywał, jednak ... nie, nie napiszę własnego osądu, bo racja jak zwykle leży po środku. Trzeba tylko, aby obie strony ruszyły tyłki w kierunku owego środka, prawda??

poniedziałek, 20 lipca 2009

DOM CECHU SZEWCÓW - XXI AKCJA GTWb "PASKI"

ul. Szeroki Dunaj 2 \ Wąski Dunaj 10
Kamienica powstała na pocz. XVI w. Spłonęła kilkanaście lat później i wówczas została przekazana cechowi szewców, który ją odbudował. Potem, jako kamienica prywatna była wielokrotnie przebudowywana i remontowana aż do 1799, kiedy szewcy ponownie ją odkupili. W ich posiadaniu jest do dziś. W 1944 kamienica została zniszczona w niewielkim stopniu i odbudowana w 1949-54 wg proj. Tadeusza Żurkowskiego.
Jest to jedna z ciekawszych fasad Starówki, mimo, iż niewiele osób zwraca na nią uwagę. Otóż na kamienicy przedstawiony jest proces produkcji buta. W końcu to kamienica cechu szewców! Sgrafitto owo powstało juz po wojnie, a wykonał je Jan Zamoyski.
No i przyznam, że te PASKI są nieco naciągane, ale widać podłużne paski? Widać. To cicho :P
Wewnątrz mieści się również Muzeum im. Jana Kilińskiego, dla pasjonatów i szperaczy ciekawostek.

niedziela, 19 lipca 2009

I CO DALEJ ZE SREBRNĄ GÓRĄ?

ul. Sąsiedzka 12
Już jakiś czas temu pisałem o tym dworku, zainteresowałem nawet sprawą TVN Warszawa, do zainteresowania zmuszony został konserwator zabytków... Akcja działa się w styczniu...
http://warszawamoimoczkiem.blogspot.com/2007/12/dom-przy-ul-ssiedzkiej.html
http://warszawamoimoczkiem.blogspot.com/2009/01/ratujmy-srebrn-gr.html
Od tamtej pory minęło pół roku. Wokół willi wyrosło kolejne osiedle bloków, a z tyłu...
... dogorywa piękna niegdyś willa. Mimo zapewnień i obietnic zarówno inwestora jak i konserwatora, po prostu trwa oczekiwanie na to, aż willa zapadnie się ze starości i będzie miejsce na kolejny blok.

Osobiście, to trzeba by złapać za jaja tych wszystkich, pożal się Boże, inspektorów od zabytków i deweloperów i ścisnąć tak mocno, żeby dotarły pewne rzeczy do ich kurzych móżdżków... Ciekaw jestem, kiedy napiszę, że majątek się rozsypał i został rozjechany przez koparki...?

PS: Podziękowania dla pana Antoniego Jełowickiego za świeże njusy z pola bitwy :)

sobota, 18 lipca 2009

FIGURA MATKI BOSKIEJ PASAWSKIEJ

ul. Krakowskie Przedmieście
Została ufundowana w 1683 przez Józefa Bellotiego, pochodzącego z Wenecji - tego samego, od czyjego pałacu Murano wzięła się nazwa Muranów. Najpierw miało to być votum wdzięczności za ocalenie miasta od zarazy w 1677, ale Belotti tyle czasu zwlekał, że większość zapomniała o jego przyrzeczeniu. Jednak skoro słowo się rzekło, to Belotti wystawił pomnik, jednak już z okazji Wiktorii Wiedeńskiej, tym samym piekąc dwie pieczenie na jednym ogniu.
W 1852 figurę odnowiono jako wotum wdzięczności za ocalenie przed zarazą. W 1866 przesunięto ją kilka metrów dalej, na obecne miejsce. W 1905 dodano ogrodzenie i latarnie. W 1995 została odnowiona przez studenta ASP w ramach pracy dyplomowej. Na cokole są napisy: od strony zachodniej W tym samym dniu, wśród szczęśliwych dla chrześcijańskiego świata dni najbielszym kamyczkiem oznaczonym, ten jako wotum wdzięczne pomnik, z głębi serca, za Dawida Zappio burmistrza, przez miasto Warszawę poświęcony Bogarodzicielce Passawskiej Józef Belloti, Italczyk, własnym kosztem wystawił. Od strony północnej napis brzmi: Dnia 12 września Roku pańskiego 1863 spośród królów zawsze zwycięski Jan III z Bożą pomocą, za Innocentego XI. Papieża, gdy ojczyzna cierpi z powodu najazdu, Leopold I, spośród cesarzy najbardziej godny czci, przyzywa [Jana II, który] oblegających Wiedeń Turków chwalebnie pokonał. Na pozostałych tablicach umieszczono napisy włoskie, głoszące, że Belloti ufundował tę figurę z wdzięczności za ocalenie od zarazy. Rzeźba wzorowana jest na cudownej statui z Passau.

sobota, 4 lipca 2009

NAJMNIEJSZY BUDYNEK W MIEŚCIE

ul. Długa 1

Jest to najmniejszy budynek w Warszawie, objęty oddzielną hipoteką. Najmniejszy budynek w Warszawie, objęty oddzielną hipoteką. Wybudowany został dla Karola Banascha, kupca tabacznego w latach 1839-43 jako obiekt handlowy na miejscu małego, drewnianego kramu. Sprzedawano tu popularny tytoń konstantynopolski, ale także zamorskie cygara, sprowadzane z Kuby i Meksyku przez niejakiego Herszla. Banasch sprzedał domek Mariannie Cywińskiej, po śmierci której interes tabaczny przejął jej Bratanek, Felicjan Cywiński. Zaznajomieni klienci częstowani byli nawet lampka wina przy okazji zakupów. W czasie powstania listopadowego sklepik był skrzynką kontaktową, bardzo często zostawiał tu wiadomości Wysocki. Klientami sklepiku byli Chłopicki i Niemcewicz. Po upadku powstania Cywiński sprzedał domek Rafałowi Cybulskiemu za 300 rubli, a ten w 1869 sprzedał go Antoniemu Pawłowskiemu już za 3000 rubli. Pawłowski do tytoniu dołączył zagraniczne czasopisma i paryskie pocztówki, co wywołało spory skandal, bo były to pocztówki ze skąpo ubranymi panienkami. Pawłowski wydzierżawił sklepik Kochanowskiej za 400 rubli miesięcznie. Po wygaśnięciu umowy Pawłowski sprzedał domek Grzelińskim za 3500, a ci rok później Ludwice Thuggut. W czasie II wojny został uszkodzony, ale w 1954 odnowiono go pod kierunkiem Stefana Krasińskiego. Dziś mieści się tu kiosk z gazetami, tylko po wojnie przeniesiono wejście.

piątek, 3 lipca 2009

KAMIENICA HURTIGA I ROESLERA

ul. Krakowskie Przedmieście 79
Pierwotnie w tym miejscu stał dworek szachulcowy starosty warszawskiego Mikołaja Grzybowskiego. Jako ze spalił się w 1656 (no, pomogli mu Szwedzi...), na posesji został tylko małe domki Miłowskich, Urbaniczowskiego, krawca Hennika i stolnika nurskiego Stefana Grzybowskiego. W XVIII w. na tym terenie stało kilka kamieniczek
Kamienicę wystawił w 1784-5 Szymon Bogumił Zug dla morawskich kupców: Jana Michała Roeslera, Franciszka Leopolda Roeslera i Gaspara Hurtiga. Był to pierwszy supermarket w Polsce: na dole były sklepy, na górze ekskluzywne apartamenty do wynajęcia. Można tu było ponoć kupić wszystko: od powozów do wykałaczek. W czasie przebijania ul Miodowej kamienicę przebudowano w 1887-8 wg proj. Józefa Hussa. W 1944 spalono dwa najwyższe piętra. W 1948-9 odbudowano wg proj. Zygmunta Stępińskiego do stanu z XVIII w. dla PWN. Zrezygnowano jedynie z kolumny na rogu, w której w 1913 Łubieńscy umieścili podczas remontu obraz Matki Boskiej Częstochowskiej.
Dziś działa tu sklep indyjski i restauracja Słowiańska.


PS: Przed ostatnie 12 dni mnie nie bylo, bo wizytowałem Bułgarię. Wróciłem w zasadzie na 2 dni, więc post jest dziś i jutro też będzie, a potem wyjeżdżam nad morze. Ale muszę sie pochwalić, szkoda tylko, że akurat właśnie byłem w rzeczonej Bułgarii, bo tez zostałem zaproszony do programu, ale jakoś nie doleciałem z Bułgarii na nagranie...
http://www.tvnwarszawa.pl/1606878,warszawskie_blogi_zrodlem_informacji_o_miescie,bawsie.html