niedziela, 20 września 2009

POCZTÓWKA Z URSUSA - XXIII AKCJA GTWb

Jako pomysłodawca dzisiejszej akcji (za co kilka osób pewnie mnie przeklnie...) zdaje mi się, że narobiłem nieco zamieszania - organizowały się wycieczki do Ursusa, ludzie tłumnie pchali na tę, przyznajcie, mało poznaną dzielnicę Warszawy. A moim zamysłem było właśnie zobligowanie naszych akcjonariuszy do wybrania się w ten daleki zakątek. Toż to prawie jak wycieczka do innego miasta! Ja sam za to wybrałem się do Ursusa dopiero... dzisiaj. Tak mi jakoś wyszło :)
Mówiąc, że to wycieczka do innego miasta, mówię poważnie. W XIV w. istniały tu już 3 wsie, o nieobcych dzisiejszej Warszawie nazwach: Skorosze, Czechowice, Szamoty. Później dołączyły do nich Gołąbki jako folwark ze stawami rybnymi. I wegetowały sobie te wioski aż do XX wieku, który przyniósł kolosalne zmiany na tym terenie. W 1923, na terenie Szamot, otwarto Zakłady Mechaniczne URSUS, przeniesione tu z Woli. Dzięki temu Czechowice zaczęły się rozrastać jako osiedle przyfabryczne i przed samą wojną mieszkało tu już ponad 7.000 osób. Wojna zatrzymała rozwój, choć przez cały czas fabryka działała - tylko na korzyść nazistów. Po wojnie, mimo iż Niemcy próbowali wysadzić założenie, Ursus ocalał.
Kolejna duża zmiana nadeszła 01.07.1952, kiedy to połączono okoliczne wsie: Czechowice, Skorosze, Szamoty, Gołąbki i Grabkowo w jedno miasto, które przyjęło nazwę największej wsi, Czechowice. Dwa lata później miasto zmieniło nazwę na Ursus i zaczęto budowę osiedli bloków na potrzeby szybko rozwijającej się fabryki, a wraz z nią miasta - w szczerym polu powstało osiedle Niedźwiadek. 01.08.1977 Ursus przyłączono do Warszawy, jako część dzielnicy Ochota.
W 1993 Ursus stał się oddzielną dzielnicą i jest nią do dziś. Do niedawna byla to zapomniana i omijana dzielnica, ale od kiedy inwestorzy weszli na teren dzielnicy, szczególnie na Skorosze, sytuacja zaczęła się zmieniać. Powstały nowe osiedla w przystepnych cenach, zaczęto promować dzielnicę i gdyby nie to, że jest ona na samym końcu... może nie świata, ale miasta, byłoby to naprawdę niezłe miejsce do zamieszkania. Bo kolejka nie ratuje przy porannym wyjeździe w kierunku miasta.
Ursus jest najmniejszą dzielnicą Warszawy, ma przy okazji najmniejszy współczynnik przestępczości - czyli jest tu jednak bardzo bezpiecznie, przynajmniej teoretycznie. Mieszka tu ponad 40.000 osób.
Na tych dwóch ostatnich zdjęciach widać Niedźwiadek, najmłodszą część Ursusa, z lat 1968-78. Jeszcze o niej będzie, więc pewnie wykorzystam te zdjęcia w innym poście :D
i jak Wam się podoba Ursus? Oczywiście te zdjęcia prezentują tylko dwie strony dzielnicy: blokowisko i tereny fabryczne. Są jeszcze domki, 2 parki i kilka kamienic, niektóre nawet przedwojenne się zachowały. Ale po spacerze po dzielnicy mam trochę materiału, więc po kolei :)

14 komentarzy:

Anonimowy pisze...

Usprawiedliwiam Cię, ale temat trudny. Jak Agnieszka z Amsterdamu ma go rozwiązać?Ja, jak zwykle, jestem na wesoło.
Buziaczki.
hanula1950

stolica i okolica pisze...

Pretensji za temat nie zgłaszam, bo każdy ma, co lubi, ale nie dam się przekonać do "Pocztówki". Jako mieszkaniec (na szczęście - były) tych okolic nie widzę tam nic pocztówkowego - no chyba, że ktoś lubi pofabryczne ruiny czy blokowiska. Kilka rodzynków, które wskazałem we wpisie na GTWB, i które obfotografowała Lawinka nie zmienia obrazu - to jest najmniej fotogeniczna dzielnica miasta. Moim zdaniem, oczywiście.

Wczoraj i dziś... pisze...

Rzadko bywam w Ursusie - ostatnio jakiś rok temu, gdy szukałem właśnie na osiedlu Niedźwiadek ujęcia sprzed dwudziestu lat. Ujęcie znalazłem i już dawno zamieściłem, natomiast jakimś wielkim fanem Ursusa nie jestem - ale może właśnie dlatego, że nigdy nie miałem powodu, by przebywać tam częściej (wychodzę z założenia, że z różnych względów człowiek jest się w stanie przyzwyczaić do prawie każdego miejsca).

tomasz_mos pisze...

Cała sztuka to znaleźć coś ciekawego w morzu przeciętności, a nawet brzydoty. Tematu nie trzeba było zresztą traktować dosłownie. Dla mnie był on okazją do małej wycieczki w dawno nie odwiedzane miejsce. I to jest pozytyw.

Tukee pisze...

Ubolewnia na niewygodność tematu przypomniały mi Twój bardzo dawny wpis o kolumnie Zygmunta - o historii i tym co stoi wypisane na tablicach. Każden jeden by się oburzył Warszawiak na zarzut ewentualny nieznajomości tematu. Ale co innego wiedzieć gdzie się znajduje, a co innego potrafić się w temacie wypowiedzieć. No nie? Do góry głowa Nomadzie!

schwefel pisze...

A to czyli Tobie zawdzięczamy ten temat :P Dla równowagi jako następny można zgłosić Żerań.

Hrabia_Piotr pisze...

Przeklnąć to może nie, ale przyznam, że od tej akcji to tylko "Syf" mi mniej leżał... I gdyby nie to, że tak się złożyło, że wiosną byłem w Ursusie, to wczoraj nic bym nie wrzucił...

Ursus może nie jest zupełną "pustynią", jeśli chodzi o obiekty historyczne, ale "puszczą" to on też nie jest :)

Hrabia_Piotr pisze...

Przeklnąć to może nie, ale przyznam, że od tej akcji to tylko "Syf" mi mniej leżał... I gdyby nie to, że tak się złożyło, że wiosną byłem w Ursusie, to wczoraj nic bym nie wrzucił...

Ursus może nie jest zupełną "pustynią", jeśli chodzi o obiekty historyczne, ale "puszczą" to on też nie jest :)

meteor2017 pisze...

Kolejka nie ratuje sytuacji? ;-) A z której skrajnej dzielnicy Warszawy dojedziesz do centrum w 15 minut? Nawet z Bielan czy kabat jest kilka minut dłużej metrem (tyle że metro częściej jeździ poza godzinami szczytu).

Moim zdaniem ludzie nie uświadamiają sobie, że można szybko tu dojechać pociągiem i wydaje się daleko.

nomad pisze...

no można, ale jechałeś tą kolejką w godzinach szczytu?? A i tak mały procent mieszkańców jeździ kolejką. Jak dla mnie taka skmka to idealny pomysł...

lavinka pisze...

Bo jeżdżenie kolejką to "obciach", nie wiedzieliście? ;)))

nomad pisze...

no to ja jestem obciachowy :P

Wczoraj i dziś... pisze...

Jeżdżenie publiczną komunikacją miejską to przejaw obciachu i biedoty w oczach wielu specyficznych i niestety licznych mieszkańców miasta.

nymphe pisze...

a ja mogę powiedzieć, że cieszę się że temat się pojawił. może sama się nie wykazałam, ale co się dowiedziałam na innych blogach to moje:)