niedziela, 13 września 2009

WSPÓLNOTA MIESZKANIOWA AL. KEN 90\92

al. KEN 90
Piękny blok z czerwonym dachem powstał w 2004. Mieści się tu 127 mieszkań i 14 sklepów. Osiedle jest oczywiście chronione. Architektura jest dość przyjemna, choć to żadna awangarda. W zasadzie jedynym powodem wstawienia tego budynku tutaj jest taka refleksja: co jest lepsze, blokowiska komunistyczne, czy te nowe, strzeżone, betonowe molochy??? Co sobie uważacie??

9 komentarzy:

maciek pisze...

akurat to osiedle jest moim zdaniem niezłe i dobrze wygląda przy KEN. ale większość nowych osiedli w porównaniu z PRLowiskimi blokowiskami to coś strasznego. zero przestrzeni, wszystko zamknięte, pseudoochrona...

nomad pisze...

no właśnie o tym myślałem...

stolica i okolica pisze...

Czy on piękny, to może bym polemizował, ale faktycznie daje się nań patrzeć bez obrzydzenia ;)

Wczoraj i dziś... pisze...

No więc tak - mieszkam na blokowisku z lat 70. Wyglądam przez okno i widzę duuuuże połacie zieleni, alejki, place zabaw itp. Nie widzę okien sąsiadów z jednej i drugiej strony. Mogę po osiedlu iść na spacer, nie wpadając co i rusz na płoty. Tyle w kwestii przestrzeni.


Jeśli o samą architekturę chodzi, to są zarówno ciekawe, jak i nieciekawe osiedla PRL-owskie oraz nowe. Ale fakt, że wśród tych PRL-owskich są pewne wyróżniające się typy budynków, po których można rozpoznać dzielnicę, natomiast nowa architektura, choć może i estetyczna, zlewa mi się.


Wewnątrz bloku natomiast wszystko zależy od mieszkańców, ich kultury, umiejętności życia wśród innych itp, stąd różny stan klatek schodowych czy trawników przed domami.

Anonimowy pisze...

Blok to blok. JA tam nie widzę większej różnicy pomiędzy tymi komunistycznymi, a tymi kapitalistycznymi. W sumie jednakowy syf. Kamienice to by było coś. Jednak miło by było jakby budynek miał jakieś ornamenty.

Szymon fotograf pisze...

Moim zdaniem w pewnym sensie obie opcje o których piszesz są podobne. Blokowisko to blokowisko - coraz mniejsze znaczenie ma to czy jest zamknięte ("chronione") czy nie.

nomad pisze...

z tym, że blok to blok nie mogę sie nie zgodzić, to oczywiste. Ale moim zdaniem jest różnica: stare bloki mają zazwyczaj mały metraż i mieszka w nich mnóstwo ludzi. Za to otoczenie jest zielone i przyjemne, szczególnie po 30-50 latach, kiedy urosły drzewa.
Nowe osiedla to sam beton, z oknami wychodzącymi na okna innych ludzi, zamknięte enklawy. tyle, że standard mieszkań jest sporo lepszy...

Wczoraj i dziś... pisze...

Blok to blok.. - prawie, bo mimo masowości jeden drugiemu nierówny.


Jak porównać czteropiętrowe bloki na Stegnach i Sadybie do mrówkowców przy np. Domaniewskiej?


Sprowadzanie wszystkich bloków do "jednego syfu" to - moim zdaniem - nadmierna generalizacja - znam wiele kamienic w Warszawie, które wyglądają jak Hiroszima po wybuchu bomby, i niekoniecznie wybrałbym zamieszkanie w nich zamiast w bloku.


Oczywiście, słowo "kamienica" automatycznie kojarzy się z czymś lepszym, ale nie w każdej są dekorowane poręcze, ozdobny portal i odźwierny przy wejściu. Nie generalizujmy.

Anonimowy pisze...

Najładniejszy jest własny dom "pod" miastem a nie jakieś cholerne bunkrowisko. Z bliska nawet Marina Mokotów to syf (parkany, szczury, ciecie, cienkie ściany itp.) Weź i tam zrób party albo grilla:( A ja u siebie mogę, a wy nie!!!