niedziela, 4 października 2009

RESTAURACJA ULICA

ul. Kondratowicza 22
Dawno nic w tymże cyklu nie wypisywałem, więc myślę, że nadszedł odpowiedni czas na kolejny lokal. Mieści się on w bezpośrednim pobliżu Ratusza Warszawa Targówek, w przyziemiu nowego bloku. Wystrój wnętrza ma kojarzyć się z tytułową ulicą i słusznie, kojarzy się. Według mnie jest nieco tandetny, trochę wygląda jakby ktoś na siłę chciał namalować włoską, klimatyczną uliczkę, ale nigdy tam nie był... Po lokalu porozstawiane są "uliczne" latarnie, pod sufitem wiszą balkony "kamienic", no ogólnie tandetnie, choć do przeżycia, bo tandeta nie jest nachalna. Po zerknięciu w menu, dowiadujemy się, że kuchnia jest raczej międzynarodowa, z lekkim wskazaniem na włoską. Ceny przystępne, by nie rzec całkiem w porządku, bo za trzyosobowy obiad z jednego dania i napoi nie zapłaciliśmy 110 zł. Co więcej, porcje były akuratne, a jedzenie całkiem smaczne. To znaczy, bez szału, ale gdyby ktoś był przypadkiem w pobliżu i zrobiło mu się głodno, śmiało może tu wejść i przyjąć obiad, źle na pewno nie będzie. Trochę jest to lokal na piwko i ewentualnie pizzę, ale i obiad można, czemu by nie. Poprawnie ze sporym plusem.

3 komentarze:

Zdalny pisze...

Cafe Ulica po prostu nijaka... Choć mieszkam b. blisko, zajrzalem 2 razy i dałem sobie spokój (z sąsiednią knajpą też).

A przecież 200 metrów dalej miałeś jedną z najlepszych pizzerii w Warszawie, Bella Napoli. Co prawda nie przepadam za pizzą i właściwie z własnej woli zdarza mi się pójść na tę potrawę wyłącznie do Bella Napoli albo Non Solo Pizza przy Grójeckiej. Za to mój brat jest smakoszem pizzy (spędził dużo czasu, studiując we Włoszech) i wyroby Bella Napoli też wychwalał, a to już pochwała znawcy. Lokal wygląda tak sobie i w weekend bardzo trudno o miejsce, ale dla tego smaku warto się poświęcić. Pzdr!

Kasiek pisze...

Zgadzam się zdecydowanie! Enzo, właściciel Bella Napoli, robi w byle jakiej kanjpce tak fantastyczne jedzenie i tak wspaniałą atmosferę, że długo się tego nie zapomina.
Stoi sam przy piecu i robi pizze, albo calzone - w "naszych" pizzeriach nie do zjedzenia, u Enzo - niebo w gębie! No i - jak na prawdziwego Włocha przystało - paraduje w koszulce Ferrari. ;-)
Klimat, jakby się było we Włoszech - nigdy nie byłam, ale wyobrażam sobie, że tak to tam wygląda. ;-)

Zdalny pisze...

Droga Kasiek, pod wypływem wczorajszego Twojego wpisu poszedłem do Bella Napoli dziś tam na obiad z niemiejscową koleżanką, żeby jej pokazać, co to jest prawdziwa pizza :-) I dobre piwo z Łomży tam serwują (a nie żaden korporacyjny szajs typu lech-tyskie, żywiec-heineken czy inny carlsberg).

Zwracam też uwagę bywalców tego lokalu, że są pewne panie, które tam nie tylko dla pizzy przychodzą, ale właśnie dla przyjemności popatrzenia rozmaślonym wzrokiem na właściciela, jego syna i jego ojca :-) Każdy grupa wiekowa pań wpatrzona w innego z tych panów ;-)
Mnie pozostaje zaś żałować, że żadna Włoszka tam nie pracuje.
A to. czym Enzo jeździ, też warte zawieszenia oka, nie tylko jego koszulka.